Blog > Komentarze do wpisu
Kuchnia diabetyka cz. I

Miałam tu zaprezentować fragment mojej magicznej pracy magisterskiej, ale jak go przeczytałam, to stwierdziłam, że takich dyrdymałów to nikt nie zechce czytać, zwłaszcza ktoś z cukrzycą. Skupię się więc na zobrazowaniu niektórych naukowych zaleceń zasadami rządzącymi na co dzień (bo od święta są wyjątki ;)) moją kuchnią.

Walczymy z tłuszczem, zwłaszcza zwierzęcym!

  • Nie jem panierowanych smażonych rzeczy. Jak muszę, to staram się zdjąć panierkę. Jeśli już coś smażę, to na patelni teflonowej bez tłuszczu lub na odrobinie oleju rzepakowego. 
  • Nie używam masła, smalcu, śmietany ani słoniny ;)
  • Mleko i jogurty kupuję max. 2% tłuszczu. Czasem skuszę się na bardziej tłusty serek homogenizowany.
  • Pieczywo smaruję margaryną o obniżonej zawartości tłuszczu lub niezbyt tłustym serkiem twarogowym do smarowania.
  • Z mięsa wybieram jedynie chudy schab (polędwicę), kurczaka i indyka. Usuwam widoczny tłuszcz. Z drobiu usuwam skórę. 
  • Nie jem kiełbas i innych tłustych wędlin.
  • Sery żółte jadam, ale oszczędnie, jak mam możliwość, to kupuję te o obniżonej zawartości tłuszczu. Sery twarogowe jadam tylko chude lub półtłuste. Ser typu Feta wybieram zawsze o najmniejszej zawartości tłuszczu (etykietki czytać ;))
  • Do surówek dodaję olej, ale maksymalnie łyżkę na porcję.
  • Nie objadam się orzeszkami i pestkami (dyni, słonecznika), dodaję po łyżce np. do jogurtu.

Stawiamy na pełne ziarna!

  • Wybieram chleb, który ma w składzie przewagę mąki pełnoziarnistej, nie zawiera cukru, słodu i nie jest barwiony karmelem. Czasem się skuszę na bułki grahamki, ale takie, gdzie widać dużą domieszkę otrąb.
  • Kupuję pełnoziarniste makarony i brązowy ryż. 
  • Do jogurtu często dodaję otręby pszenne, żytnie bądź owsiane (te trzeba wliczyć do puli węglowodanów).

Jemy dużo warzyw!

  • Dla mnie posiłek bez warzyw to zły posiłek.
  • Nie zjem kanakpki, na której nie ma chociażby ogórka. A najlepiej jak są na niej trzy piętra warzyw ;)
  • Gotowana marchewka i buraczki podnoszą cukier dużo bardziej niż inne gotowane warzywa.
  • Gotuję na parze, wtedy warzywa mają o wiele lepszy smak i nie trzeba ich solić.
  • Ziemniaki to nie warzywo ;)
  • Ketchup też nie ;)

Owoce tak, ale z umiarem!

  • Właściwie to jem je bardzo rzadko, bo nie służą moim jelitom, wolę warzywa.
  • W mądrych książkach piszą, że można zjeść dwie porcje (po 100 g) w ciągu dnia.
  • Jeśli jem owoce, to wybieram te mniej dojrzałe, unikam winogron, a banany czasem jem jak mam hipoglikemię ;) Najczęściej wybieram jabłka.

Unikamy niepotrzebnego cukru!

  • Nie piję soków ani słodzonych cukrem napojów.
  • Nie słodzę kawy ani herbaty (czasem używam słodzika, ale bez problemu obchodzę się bez niego).
  • Nie kupuję gotowych surówek, które często są solidnie dosładzane.
  • Owocowe jogurty i serki homogenizowane zaliczam do grupy słodyczy (nie znaczy to, że ich czasem nie jem, ale mam świadomość, że to nic wartościowego).
  • Ze słodyczy wybieram takie, które oprócz cukru mają odrobinę cennych składników: gorzką czekoladę, batoniki musli, sezamki, ciasteczka owsiane. I traktuję je jako awaryjny posiłek "na mieście", bo wolę zjeść coś, co ma wiadomą wartość odżywczą wypisaną na opakowaniu niż kupować jakieś gotowe dania czy fast-foody.

Unikamy węglowodanowych bomb atomowych!

  • Nie jem ciast, drożdżówek i tego typu wyrobów cukierniczych.
  • Nie jem kluch, pierogów, kopytek, pyz i innych potraw mącznych.
  • Naleśniki, zwłaszcza na słodko, to zło...
  • Unikam też dań typowo "makaronowych" (np. spagetti). Makaron traktuję jako niewielki dodatek do potraw.

Co jeszcze, co jeszcze...? Chyba wszystko :) Jak mi się coś ważnego przypomni, to dopiszę.

 

środa, 06 lipca 2011, alicja_86


Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Dawid, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/07/14 17:13:30
Tytuł powinien raczej brzmieć "Kuchnia masochisty". ;)