Blog > Komentarze do wpisu
Kuchnia diabetyka cz. II (wymienniki węglowodanowe)

Było o tym co jem, a teraz opiszę krótko jak jem. A raczej jak cukrzyk powinien potraktować jedzenie przed spożyciem, aby osiągnąć zamierzone cele. Albo efekty do nich zbliżone, bo wiadomo, że cukrzyca to taka ch... choroba, że w 100% wszystkiego przewidzieć się nie da.

Mam tu na myśli oczywiście szacowanie zawartości węglowodanów w posiłkach/produktach spożywczych, czyli obliczanie wymienników węglowodanowych (WW). O wymiennikach białkowo-tłuszczowych (WBT) napiszę następnym razem.

Narzędzia, jakie będą nam potrzebne do tego to:

- tabele WW (część dostępna już w bocznej zakładce mojego bloga) bądź tabele wartości odżywczych produktów i potraw

- waga kuchenna z dokładnością do minimum 2 g

- kalkulator

- kartka i długopis (jeśli potrawa jest wieloskładnikowa)

- umiejętności matematyczne na poziomie szkoły podstawowej

 

Wymienniki węglowodanowe (WW)

Wymyślono je po to, aby ułatwić nam życie. Aby ułatwić komponowanie zróżnicowanych posiłków, ale o określonej zawartości węglowodanów. Jest to niezbędne przy insulinoterapii, zwłaszcza intensywnej, do tego by dopasować odpowiednią dawkę insuliny do posiłku. Dawkowanie "na oko" czasem się udaje. Niektórym osobom przez całe życie ;), ale nie pochwalam tej metody. Można ją stosować, owszem, ale po tym, jak już to oko sobie dokładnie wyrobimy za pomocą wagi i kalkulatora i jak nauczymy się tabel WW na pamięć. Ale do rzeczy:

Jeden wymiennik węglowodanowy jest to taka porcja produktu (w gramach lub miarach domowych), która zawiera 10 g węglowodanów przyswajalnych.

Węglowodany przyswajalne to węglowodany ogółem minus błonnik pokarmowy. Trzeba na to zwracać uwagę, bo różnie podają zarówno producenci na opakowaniach jak i autorzy tabel wartości odżywczych. Jeśli korzystamy z polskich tabel Wydawnictwa PZWL, to musimy sobie sami ten błonnik odjąć od węglowodanów ogółem i dopiero potem obliczać ilość WW w potrawie.

Ilość wymienników węglowodanowych w danym produkcie obliczamy dzieląc zawartość węglowodanów przez liczbę 10. Np. jeżeli 100 g makaronu ma 73 g węglowodanów przyswajalnych, to dzieląc tę liczbę przez nasze 10 otrzymamy 7,3 WW.

W tabelach wymienników węglowodanowych mamy podane porcje produktów z poszczególnych grup, które odpowiadają 1 WW. Przykładowo, 1 WW to: 60 g ziemniaków, 20 g bułki, 200 g mleka, 15 g suchego ryżu, 100 g obranego jabłka.

Z kolei w tabelach wartości odżywczych mamy podaną zawartość węglowodanów w 100 g produktu. Jeśli więc np. chleb X zawiera 50 g węglowodanów przyswajalnych w 100 g, to łatwo możemy z proporcji przeliczyć, że 10 g węglowodanów będzie zawierało 20 g chleba:

100 g chleba - 50 g W

x g chleba - 10 g W

x = 100 g*10 g/50 g = 20 g W

Podobnie postępujemy z informacją żywieniową podaną na opakowaniu produktu. Jeśli jakiś np. jogurt Y ma 15 g węglowodanów w 100 g czyli 1,5 WW (15 g/10), a w opakowaniu mamy 150 g jogurtu, to łatwo policzymy z proporcji, że w całym opakowaniu będzie 22,5 g węglowodanów czyli 2,2 WW:

100 g jogurtu - 1,5 WW

150 g jogurtu - x WW

x = 150 g*1,5 WW/100 g = 2,25 WW

Po co nam to wszystko?

Po to, żeby móc spożywać określone posiłki o stałej zawartości węglowodanów, gdyż bierzemy stałe dawki insulin (konwencjonalna insulinoterapia), lub po to, by móc dopasować odpowiednią dawkę insuliny do posiłku, jaki właśnie zamierzamy zjeść (intensywna insulinoterapia). Osobom z cukrzycą, które nie biorą insuliny też się ta umiejętność przyda, ponieważ pożądane jest, aby zjadały codziennie posiłki zbliżone pod względem wartości odżywczych.

No dobrze, ale ile tych WW mamy zjeść w ciągu dnia, a ile na poszczególne posiłki?

O to pytajcie swojego dietetyka ;)

 

wtorek, 12 lipca 2011, alicja_86


Polecane wpisy

Komentarze
Gość: ewa, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/07/15 10:34:15
Hmmm. Wymienniki liczyłam przez pierwszy rok mojej choroby. Teraz nie ma opcji żeby się w to bawić. Warto znać podstawy, warto wiedzieć co i jak, ale w ważeniu kromki chleba jest jednak trochę przesady ;) pozdrawiam!
-
alicja_86
2011/07/15 11:18:07
Masz rację, po jakimś czasie wagę ma się "w oczach". Ale czasem bywa tak, że jemy coś nowego i wtedy lepiej jest to coś przerzucić przez wagę. Tak samo po kilku latach nie używania jej można się zdziwić, jak się nam nasza waga w głowie rozkalibrowała ;)
Postępowanie zależy też chyba od charakteru i przyzwyczajeń. Ja jestem w pewnych dziedzinach zbytnią perfekcjonistką i jak tylko mam wagę, to z niej korzystam. Ale jak nie mam, to sobie świetnie radzę bez. Jak gdzieś wyjeżdżam, nawet na dłużej, to przecież nie taszczę ze sobą wagi. Cały cukrzycowy majdan i tak zabiera wystarczająco dużo miejsca ;)
Pozdrawiam :)