Blog > Komentarze do wpisu
Ślub z pompą?

Czy z penami?ślub a cukrzyca

W zasadzie nie zastanawiałam się nad przejściem na peny, dopóki na majowej wizycie moja diabetolog nie zapytała mnie o to. Wtedy zaczęłam się zastanawiać czy rzeczywiście odpięcie pompy na czas ślubu i wesela nie byłoby wygodniejsze.

Sukienkę miałam tradycyjnie długą i szeroką, więc ukrycie pod nią pompy nie stanowiło najmniejszego problemu: za paskiem pończochy lub w specjalnie dla mnie doszytej kieszonce nieco poniżej talii. Początkowo tę ostatnią opcję odrzuciłam, bo po zawiązaniu sukienki pompa była niedostępna dla rąk. Mam wprawdzie pilota, ale jego funkcje są ograniczone, nie działa też, kiedy pompa wysyła jakiś komunikat (np. przypomnienie o zmierzeniu cukru, słaba bateria).

Nie chciałam przechodzić na peny całkowicie, bo po prostu byłoby to dla mnie niewygodne. Ostatecznie zdecydowałam, że pompa zostaje, ale do posiłków awaryjnie będę podawać insulinę penem. Została też kieszonka. Okazała się idealnym rozwiązaniem, zupełnie niewidoczna dla ciekawskich oczu :)

Okazało się też, że pen wcale nie był potrzebny, bo w zupełności wystarczył mi pilot.

Jeśli chodzi o glikemie, to już całkiem inna bajka. W takich chwilach się o tym nie myśli, aczkolwiek udało mi się kilka razy zmierzyć cukier. Całą "ceremonię" zaczęłam z cukrem powyżej 250 mg%. Potem było już tylko lepiej (nawet po torcie, ciastach i pierogach - tak tak, na moje życzenie jednym z dań gorących były tradycyjne pierogi ;)), aż do ok. 4:00, kiedy to cukier spadł za nisko (ok. 40 mg%). Potem spadał jeszcze kilka razy.

Pozostawienie pompy to była bardzo dobra decyzja :)

środa, 19 czerwca 2013, alicja_86


Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Miłka, *.dynamic.chello.pl
2013/06/19 11:48:28
Moje gratulacje :)
Najlepszego na nowej drodze :)