niedziela, 27 lipca 2014
Czeski sen? Nie - "Góralki" dla diebetyków

Moje dietetyczne zboczenie podczas podróży to, jakżeby inaczej, przegląd półek w sklepach spożywczych. Moje ostatnie ciekawe odkrycie miało miejsce zaledwie kilka kroków za granicą naszego kraju - w Czeskim Cieszynie.

W zasadzie odkrycie nie było ciekawe z dietetycznego punktu widzenia, ale po prostu wydało mi się przezabawne:

Dialky - Horalky dla diabetyków

 

Skład takiego dietetycznego Horalka to: mąka pszenna, tłuszcz roślinny palmowy i kokosowy, orzechy arachidowe prażone 14%, fruktoza 14%, polewa kakaowa 8% (tłuszcz roślinny palmowy i mleczny, cukier, kakao odtłuszczone 17%, serwatka w proszku, emulgator E442 i E476, aromat), mąka sojowa, mleko w proszku pełnotłuste, kakao odtłuszczone, skrobia kukurydziana, olej słonecznikowy, emulgator (lecytyny), żółtka jaj w proszku, środek spulchniający (węglany sodowe), sól, aromat.

 

Wartość odżywcza na wafelek (40 g):225,6 kcal, węglowodany 18 g, tłuszcz 14,8 g, z tego tłuszcz nasycony 8,4 g, białko 4,4 g, błonnik pokarmowy 2 g

Dla porównania Góralek orzechowy (50 g) zawiera: 226 kcal, węglowodany 28 g, tłuszcz 16,5 g, białko 4 g (brak danych o pozostałych składnikach).

Skład, poza fruktozą zamiast cukru, jest w zasadzie podobny (w dietetycznym jest więcej orzechów).

Pod względem kalorycznym dietetyczny wafelek przegrywa (ma więcej tłuszczu), ale dzięki temu, że jest mniejszy, oba mają taką samą wartość energetyczną. Dialky ma o 10 g cukru mniej, więc jeśli komuś bardzo zależy na tym 1 WW dziennie mniej, to może się skusić ;)

O fruktozie jako słodziku już pisałam - nie polecam.

Dowcipni ci Czesi... Albo Słowacy, bo to u nich został wyprodukowany.

czwartek, 13 marca 2014
Chleb bez mąki - niski IG

Przepis pochodzi stąd.

Tak mnie natchnęło na poszukiwania zdrowszej alternatywy chleba. Po pierwsze ProBody już mi bokiem wychodzi, a po drugie postanowiłam postawić na naturalność produktów. Białko sojowe i inne dziwne dodatki jednak do takich nie należą.

Ostatnio u Putki można kupić chleb bez mąki i drożdży, ale zarówno cena, jaki i skład idealne nie są.

Przepis znalazłam przypadkiem. Chleb idealny:

Chleb bez mąki dla diabetyków

Skład:

135 g ziaren słonecznika i/lub dyni w dowolnych proporcjach (ja wolę więcej słonecznika)

80 g ziaren siemienia lnianego

30 g ziaren sezamu

140 g płatków owsianych zwykłych (grubych, nie błyskawicznych)

65 g całych migdałów ze skórką

60 g otrąb pszennych (nie granulowanych!)

4 łyżki oliwy z oliwek

1 łyżeczka soli

odrobina ekstraktu ze stewii (odpowiednik 1-2 łyżeczek cukru)

370 ml wody

25 g łupiny babki jajowatej (próbowałam z całymi nasionami, ale chleb jednak się trochę rozpadał)

Wykonanie:

Wszystkie suche składniki, oprócz babki, wymieszać. Dodać wodę, wymieszać, a następnie wsypać łupinę babki i jeszcze raz bardzo dokładnie wymieszać. Tak powstałą mieszankę (raczej sypką) przełożyć do formy keksowej. Ja używam silikonowej o długości podstawy 18 cm - mieści się wszystko idealnie "na styk". Przekładając mieszankę trzeba ją bardzo ściśle ugniatać łyżką warstwa po warstwie. Następnie odstawiamy chlebek na 2,5 godziny. Rozgrzewamy piekarnik do 175°C i wstawiamy go na 40 minut. Po tym czasie chleb wyjmujemy z formy i pieczemy na samej kratce jeszcze 20 minut. Wyjmujemy, studzimy na kratce. Kroimy dopiero jak całkowicie wystygnie.

Jest pyszny :)

Z podanych proporcji wychodzi nieco ponad 800-gramowa "cegła". Na 100 g ma około 3 WBT i niecałe 2 WW (ja podaję insulinę na jeszcze mniej i jest dobrze).

Chleb bez mąki dla diabetyków

wtorek, 09 lipca 2013
Pod lupą: syrop z agawy - dla diabetyków

Syrop z agawy

Może to nie taka nowinka, bo intrygował mnie i kusił od dawna, aż w końcu uległam. Zakupiłam, a później zaczęłam się zagłębiać w skład. A powinnam zrobić odwrotnie...

Toż to prawie sama fruktoza, przemysłowo zagęszczona z Bogu ducha winnej agawy (z jabłka też widziałam dziś w sklepie podobny specyfik). O samej (powszechnie dostępnej) fruktozie już pisałam tutaj i jestem zbyt leniwa by się powtarzać.

Co z tego, że surowiec ekologiczny, jak i tak przemysłowo przetworzony i z naturalnym nie ma za wiele wspólnego. Jedynie smak lepszy od samej skrystalizowanej fruktozy. Taki nieco karmelowy i ...strasznie słodki ;) Konsystencja też zapewne  fajniejsza w użyciu - doskonale się miesza z gęstym jogurtem naturalnym. Do wypieków jeszcze nie próbowałam zastosować, ale to kwestia czasu... Za dużo toto kosztowało, by miało się teraz kurzyć na kuchennej półce.

Jedno wiem na pewno, to był mój pierwszy i ostatni tego typu zakup. Lepiej zainwestować w stewię.

czwartek, 20 czerwca 2013
Sezon truskawkowy w pełni

Koniecznie z bitą śmietaną!

Bo dzień dziecka jakoś za szybko mi minął :)

Ciasto owsiano-orkiszowe z truskawkami

środa, 19 czerwca 2013
Ślub z pompą?

Czy z penami?ślub a cukrzyca

W zasadzie nie zastanawiałam się nad przejściem na peny, dopóki na majowej wizycie moja diabetolog nie zapytała mnie o to. Wtedy zaczęłam się zastanawiać czy rzeczywiście odpięcie pompy na czas ślubu i wesela nie byłoby wygodniejsze.

Sukienkę miałam tradycyjnie długą i szeroką, więc ukrycie pod nią pompy nie stanowiło najmniejszego problemu: za paskiem pończochy lub w specjalnie dla mnie doszytej kieszonce nieco poniżej talii. Początkowo tę ostatnią opcję odrzuciłam, bo po zawiązaniu sukienki pompa była niedostępna dla rąk. Mam wprawdzie pilota, ale jego funkcje są ograniczone, nie działa też, kiedy pompa wysyła jakiś komunikat (np. przypomnienie o zmierzeniu cukru, słaba bateria).

Nie chciałam przechodzić na peny całkowicie, bo po prostu byłoby to dla mnie niewygodne. Ostatecznie zdecydowałam, że pompa zostaje, ale do posiłków awaryjnie będę podawać insulinę penem. Została też kieszonka. Okazała się idealnym rozwiązaniem, zupełnie niewidoczna dla ciekawskich oczu :)

Okazało się też, że pen wcale nie był potrzebny, bo w zupełności wystarczył mi pilot.

Jeśli chodzi o glikemie, to już całkiem inna bajka. W takich chwilach się o tym nie myśli, aczkolwiek udało mi się kilka razy zmierzyć cukier. Całą "ceremonię" zaczęłam z cukrem powyżej 250 mg%. Potem było już tylko lepiej (nawet po torcie, ciastach i pierogach - tak tak, na moje życzenie jednym z dań gorących były tradycyjne pierogi ;)), aż do ok. 4:00, kiedy to cukier spadł za nisko (ok. 40 mg%). Potem spadał jeszcze kilka razy.

Pozostawienie pompy to była bardzo dobra decyzja :)

sobota, 11 maja 2013
Sałatka z quinoa z ciecierzycą i jajkiem

Jajko to właściwie opcjonalny dodatek dla tych, którzy potrzebują bardziej treściwego dania.

Składniki (na 1 porcję):

- 150 g ugotowanego ziarna quinoa

- 80 g ciecierzycy z puszki

- 100 g pokrojonych ogórków konserwowych (niestety mam do nich słabość)

- 4 pokrojone w słupki rzodkiewki

- 1 łyżka posiekanego szczypiorku

- 2 łyżki posiekanego koperku

- 5 g oleju rzepakowego

- 10 g octu jabłkowego

- sól, pieprz

- 2 ugotowane na twardo jaja

Wykonanie: wszystkie składniki wymieszać razem ;)

Całość ma ok. 4,5 WW oraz 2 WBT.

Sałatka z quinoa i ciecierzycy z jajkiem i warzywami

Smacznego!

środa, 17 kwietnia 2013
Wiosennie, ale zimowo

Za oknem w końcu wiosna. Już nawet mój fikus Heniek adoptowany srogą zimą przestał liście zrzucać i chłonie słońce jak tylko może. Fikus Czesław na razie ma wszystko w poważaniu. Trudno, trzeba mu wybaczyć, wszakże całkiem niedawno został adoptowany z Biedronki. Być może przeżywa jeszcze traumę.

Traumę też ostatnio przeżywa mój glukometr. Wstyd się przyznać, ale dziś rano zaliczyłam około 200 mg/dl + ketony w ilości 0,6 mmol/l. Niby nic, ale dla mnie to sygnał, że winowajcą jest niedrożne wkłucie, a nie orzeszki zjedzone poprzedniego dnia wieczorem w ilości z lekka hurtowej. Po orzeszkach ketonów by nie było. Z tymi wkłuciami robi mi się coraz większy problem. Kieszeń nie pozwala na wymianę co 2-3 dni. Skóra jednak jakaś taka mało tolerancyjna mi się zrobiła, atopowa, przesuszona i swędząca. Ma to też odzwierciedlenie w tolerancji ciała obcego. Jednym słowem: kiszka.

Kiszka też jest z miejscami, bo ramiona (moje ulubione) odpadają z uwagi na zbliżający się ślub (suknia z długim rękawem w czerwcu jest ryzykowna ;)), brzuch wyeksploatowany, z pośladków i ud insulina średnio się wchłania. Masakra.

No ale dosyć o mnie, właśnie robię sos. Sos do spaghetti. Opcjonalnie bez spaghetti. Składniki mało wiosenne:

- 2 puszki krojonych pomidorów (po 400 g),

- 250 g mięsa mielonego z szynki wieprzowej,

- 2 łyżki oleju rzepakowego,

- 3 duże ząbki czosnku,

- sól, pieprz,

- zioła: bazylia, oregano, natka pietruszki,

- ewentualnie odrobina cukru lub środka słodzącego.

Czosnek kroimy na plasterki. Na patelni rozgrzewamy olej, smażymy czosnek kilka minut, dodajemy mięso i dalej smażymy często mieszając. Następnie dodajemy pomidory razem z zalewą i smażymy do czasu zgęstnienia sosu. Doprawiamy solą, pieprzem, ziołami.

Mało dietetycznie podajemy z makaronem i tartym serem. Bardziej dietetycznie z ugotowanymi na parze warzywami, np. fasolką szparagową, kalafiorem czy brokułami.

Smacznego!

Nie sfotografowałam, bo danie zbyt szybko zniknęło z talerzy...

wtorek, 26 marca 2013
Nieoczywista oczywistość

To chyba moja wrodzona zdolność do utrudniania sobie życia sprawiła, że przez 11 lat trwania cukrzycy i przerabiania jedzenia na cyferki tego nie zauważyłam. Proste narzędzie. Normalnie jestem w szoku.

Większość z Was zapewne to stosuje w codziennym życiu:

1000 / ilość gramów węglowodanów w 100 g produktu

=

ilość gramów produktu przypadająca na 1WW

 

Rzecz bierze się z matematycznej proporcji, czego uczą w szkole podstawowej. Tyle, że ja zawsze korzystałam z tych właśnie proporcji lub z procentowych wyliczeń (na oko licząc ile produktu to będzie 1 WW).

Przykładowo: mój ulubiony jogurt ma 4,2 g węglowodanów w 100 g, więc licząc: 1000/4,2 wychodzi 238 g na 1 WW.

Wzór ten przydatny jest dla osób, które trzymają stałą ilość WW w posiłkach, co oczywiście zalecam ;) Z doświadczenia wiem jednak, że osoby będące na intensywnej insulinoterapii lubią korzystać z możliwości, które ona daje i jedzą różnie... Czyli wyliczają ile WW ma ich cały posiłek, a nie odważają 238 g jogurtu. Jednakże uważam, że wzór przydatny.

środa, 13 marca 2013
Niskowęglowodanowo: zapiekanka z selera i pora

Obiecałam, że wrócę i oto jestem ;)

Proponuję fajną alternatywę dla banalnie prostej zapiekanki ziemniaczanej: otóż ziemniaka bez żalu zastępujemy selerem korzeniowym. Rezultat całkiem pozytywnie zaskakujący.

Seler jest niskokaloryczny i ma ponad 5 razy mniej cukrów niż ziemniaki, więc danie jest idealne dla osób ograniczających węglowodany w diecie.

Składniki (na 4 porcje):

  • 2 duże selery korzeniowe
  • 3 duże pory
  • 3  łyżki oleju rzepakowego
  • 150 g szynki
  • 50 g sera żółtego
  • 100 ml bulionu jarzynowego lub drobiowego
  • sól, pieprz
  • natka pietruszki

Wykonanie:

Selery obieramy, myjemy i kroimy na plastry (lub półplastry) grubości 0,5 - 1 cm. Następnie wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy 5 - 10 minut. Odsączamy z wody na sitku.

Pory oczyszczamy, myjemy, kroimy na grube półplasterki. Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy pory. Solimy i smażymy aż będą szkliste. Doprawiamy pieprzem.

Szynkę kroimy w paski. Ser możemy zetrzeć na tarce lub pokroić w plastry. Natkę pietruszki myjemy i drobno siekamy.

Piekarnik rozgrzewamy do ok. 200°C

Naczynie żaroodporne natłuszczamy i układamy na dnie warstwę selera, na to wykładamy połowę porów, szynkę, drugą połowę porów, drugą warstwę selera. Na wierzchu kładziemy ser. Całość zalewamy bulionem i wstawiamy do gorącego piekarnika na ok. 30 minut. Na talerzu posypujemy dużą ilością natki pietruszki.

niskowęglowodanowa zapiekanka z selera i pora

Danie można podawać z kaszą lub ryżem.

Wartości odżywczych nie policzyłam :)

Smacznego!

piątek, 28 września 2012
Zupa jarzynowa z brokułem

Sycąca, mało kalorii, dużo błonnika. W sam raz dla diabetyka!

Składniki:

1 pęczek włoszczyzny, czyli po obraniu wyszło:

- 435 g marchewki

- 195 g pietruszki

- 90 g selera

- 120 g pora

1 brokuł (450 g oczyszczonych różyczek)

4 ząbki czosnku (12 g)

3 łyżki oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek (20 g)

1,5 l wody

- sól, pieprz, gałka muszkatołowa, czosnek granulowany, natka pietruszki

Wykonanie:

Włoszczyznę obrać, pokroić, zalać zimną wodą, dodać liście laurowe, ziele angielskie i zagotować. Gotować do miękkości. Doprawić wg uznania. Brokuły podzielić na różyczki, usunąć gąsienice i inne "robaki", umyć, ugotować osobno. Gdy włoszczyzna się ugotuje wyłowić liście laurowe i ziele angielskie, dodać olej i zmiksować z połową ugotowanych brokułów. Dodać do kremu pozostałe brokuły rozdzielone widelcem na mniejsze kawałki. Podawać z ulubionymi dodatkami (np. grzanki, makaron, pieczywo, groszek ptysiowy) lub bez.

 

Badania własne wykazały ;), że 100 g tak powstałej zupy (bez dodatków) ma 21,8 kcal, 2,1 g węglowodanów przyswajalnych oraz 1,7 g błonnika.

W poniższej miseczce znajduje się 600 g.

zupa jarzynowa z brokułem

Jak widać składa się z samych warzyw, przypraw i odrobiny oleju (dla lepszej przyswajalności witamin i innych składników). Jeśli dodamy do zupy trochę chudego mięsa lub jajko, będzie stanowić zbilansowany posiłek.

Smacznego!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11