sobota, 29 października 2011
Z dziennika diabetyka: aktywność fizyczna a cukrzyca

Przejechałam dziś rowerem 50 km. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie jego 16-calowe koła, brak biegów i amortyzacji oraz niewygodne siodełko. No ale tak się złożyło, że kobiety czasem błądzą, nawet (a raczej zwłaszcza) w towarzystwie mężczyzn.

Śniadanie (o 10.00) zjadłam normalne (jogurt z dodatkami - 5 WW) i podałam normalną dawkę insuliny (5,0 j). Wyruszyliśmy nieco ponad godzinę po posiłku. Cukier wtedy wynosił 83 mg/dl, więc zjadłam ogromniaste, 350-gramowe jabłko. Czterdzieści minut wcześniej obniżyłam bazę w pompie do 50% na 5 godzin.

Po godzinie jazdy znów miałam 83 mg/dl. Postanowiłam trochę jeszcze pociągnąć na tym jabłku, ale po kilku, kilkunastu minutach poczułam, że jednak zbyt komfortowo się z tym nie czuję i zaczęłam jeść żelki, które specjalnie kupiłam na tę okazję. I tak sobie je jadłam w ogóle nie podając insuliny, a cukier dopiero o 16.00, przy 4 ostatnich sztukach osiągnął wartość 144 mg/dl (wcześniej cały czas oscylował w okolicach 110 mg/dl). Podałam 2 j insuliny, a czekało nas jeszcze jakieś 45 minut "docierania do domu".

W domu już, po odpoczynku (o 17.15) na glukometrze było 76 mg/dl. Tu wpadł 3,5-wymniennikowy rosołek i 2,8 j insuliny.

Jak więc widać, można zeżreć paczkę żelków i duże jabłko (razem 10 WW) prawie nie podając na to insuliny. Ruszać się tylko trzeba ;) Można też się nie ruszać, podać insulinę i obrastać w tłuszczyk. Tylko co lepsze? Co przyjemniejsze?

W takiej scenerii każdy cukrzyk na rowerze czuje się bezpiecznie:

Buraki cukrowe

Buraki cukrowe

Byleby tylko go odróżnili przy załadunku :P


czwartek, 27 października 2011
Ciasto twarożkowe bez dodatku cukru i tłuszczu

Ciasto twarożkowe bez cukru

Proste, smaczne, aromatyczne...

Składniki:

500 g mąki razowej (moja wersja: 200 g mąki ryżowej, 60 g otrębów ryżowych, 150 g mąki kukurydzianej, 80 g mąki gryczanej, 10 g gumy guar)

500 g serka homogenizowanego 0% tłuszczu

2 jaja

25 g proszku do pieczenia (u mnie bezglutenowy)

szczypta soli

2/3 łyżki utartych liści stevii

50 g rodzynek

otarta skórka z 1 cytryny i 1 pomarańczy

1,5 szklanki wody

Ciasto twarożkowe bez cukruWykonanie:

Wsypujemy rodzynki do miseczki i zalewamy wrzątkiem. Jaja ubijamy w misce, dodajemy mąkę, wodę, sól, proszek do pieczenia, serek homogenizowany, stevię i wyrabiamy jednolite ciasto. Odstawiamy na pół godziny. W tym czasie szorujemy i sparzamy wrzątkiem cytrynę i pomarańczę. Ścieramy z nich skórkę tarką o małych oczkach ("do sera"). Rodzynki odsączamy i siekamy na mniejsze kawałki, obtaczamy lekko w mące. Skórkę i rodzynki mieszamy z ciastem bardzo dokładnie. Wykładamy całość do wyłożonej papierem do pieczenia formy keksowej. Wstawiamy do nagrzanego do 180°C piekarnika i pieczemy około godziny. Sprawdzamy patyczkiem czy ciasto się upiekło (będzie wilgotny, bo ciasto ma taką konsystencję). Po upieczeniu wyjmujemy z formy na kratkę. 

100 g mojego ciasta (2-3-centymetrowy plaster) ma około: 162,5 kcal, 2,8 WW i 0,5 WBT.

Jest zwarte i wilgotne, bardzo sycące. Moja stevia jest chyba niezbyt dobrze zmielona stąd wyczuwam jedynie delikatną nutkę słodyczy. Można jeść na śniadanie jak chlebek, z masełkiem i innymi dodatkami :)

środa, 26 października 2011
Szkolenie Młodych Liderów PSD

Co to jest PSD? Wujek Google mówi, że Polskie Stowarzyszenie Dekarzy.

Cóż...

W ubiegły weekend w Dworze Chotynia w Sobolewie (koło Garwolina) odbyła się druga (i ostatnia) edycja szkolenia, w którym miałam przyjemność wziąć udział. Dwa dni nauki, wymiany doświadczeń "cukrzycowych", rozwiązywania problemów własnych i cudzych, wieczornych dyskusji przy lampce dobrego wina i czuję się jak nowo narodzona. Tego mi było trzeba.

To spotkanie, jak i poprzednie, uświadomiło mi jak wiele jest ludzi z cukrzycą, którzy pozbawieni są profesjonalnej opieki i pomocy, którzy sobie nie radzą ze swoją chorobą. Wiele też rozmawialiśmy na temat naszej, jako diabetyków, złej sytuacji ufundowanej przez polskich prawodawców. Mam nadzieję, że siły do działania mi już nie zabraknie po tym zastrzyku dobrej energii.

Dla wzmocnienia efektu szkolenia nawet certyfikaty dostaliśmy, w "srebrnej" ramce, wprost do powieszenia w gabinecie, którego nie mam:

Czy to oznacza, że już zawsze będę Młoda? :P

Bardziej treściwy opis zjawiska, ze zdjęciami, znajdziecie tutaj: Druga edycja Szkolenia Młodych Liderów PSD

Organizatorom ogromnie dziękuję!

 

wtorek, 25 października 2011
Placki serowo-paprykowe

Dużo jedzenia, mało węglowodanów

Placki serowo-paprykowe Składniki:

2 jajka

200 g serka wiejskiego

2 łyżki (25 g) mąki (moja wersja to kukurydziana + 1/3 łyżeczki gumy guar)

łyżka (10 g) otrąb ryżowych lub innych zmielonych

pół łyżeczki proszku do pieczenia

1/3 strąka pokrojonej w drobną kostkę czerwonej papryki

pieprz, sól, chilli, bazylia

łyżeczka oleju rzepakowego

 

Wykonanie:

Jajka wybić do miseczki, dobrze roztrzepać, dodać serek, mąkę, otręby, proszek do pieczenia, przyprawy, dokładnie wymieszać, dodać paprykę i wymieszać. Patelnię teflonową posmarować oszczędnie olejem, rozgrzać i łyżką nakładać niewielkie placki. Smażyć z obydwu stron po kilka minut na niewielkim ogniu. Przed nałożeniem na patelnię nowej porcji ciasta znów delikatnie zwilżyć ją olejem.

Cała porcja zawiera około 2,5 WW i 3,7 WBT.

Smacznego!

poniedziałek, 24 października 2011
Z dziennka diabetyka: znowu poniedziałek

hiperglikemia poposiłkowa8:00 - 209 mg/dl - "o, żesz... znowu? wciąż? to jakaś paranoja" - nie namyślając się dłużej zmieniłam wkłucie, które było świeżutkie, dopiero trzeci dzień mu mijał. Ale od początku miałam problem z wyrównaniem. Ale i tak wiedziałam, że to nie jego wina. Chciałam mieć po prostu czyste sumienie. Zbadałam jeszcze siki (bo kładłam się spać z cukrem 240 mg/dl) i wyszedł "tylko" jeden plusik cukru, bez ketonów. Założenie nowego wkłucia zbiegło się w czasie z bardzo emocjonującymi dla mnie wydarzeniami.  Co z tego, że te emocje w zdecydowanej przewadze były pozytywne... Adrenalina i jej przyjaciele działają zawsze tak samo :/ Do tego mało ruchu, dobre jedzenie i cukrowa szopka jak malowana. Też tak macie?

Zmieniłam to wkłucie i podałam 2,0 j insuliny na korektę.

Po 1,5 h było 180 mg/dl i tu dołożyłam jeszcze 1,0 j. Potem wypiłam kawę z nadzieją, że cukier jednak spadnie, a nie wzrośnie.

O 11.30 było 148 mg/dl czyli lepiej, ale bez rewelacji. Żołądek się już domagał śniadania, więc dołożyłam jeszcze 0,5 j korekty.


O 14.00, dwie godziny po śniadaniu (5 WW i 5,0 j insuliny) przeżyłam lekki szok, bo spodziewałam się niskiego raczej cukru, a było 342 mg/dl. Kalkulator bolusa zaproponował mi 3,5 j korekty. Tak też podałam. Po godzinie spadło o 90 mg/dl. Za radą jednego doświadczonego cukrzyka zwiększyłam bazę w pompie o 50% (na dwie godziny) i po następnej godzinie było już 130 mg/dl.

Przed jedzeniem o 17: 20 glukometr pokazał już 66 mg/dl (dobrze, że nie 666 :P). Zjadłam jakieś 4 - 4,5 WW (krem z kalafiora z razowymi grzankami) i podałam 3,5 j insuliny (po zjedzeniu zupy). Znowu będę żarła przez pół nocy zamiast, jak przystało na świecącego przykładem dietetyka, o normalnych i "nietuczących" porach. Życie... :P No ale zobaczymy, bo jak znowu cukier poszybuje pod sufit, to umrę z głodu.


Tak, podałam insulinę po zjedzeniu zupy... 1,5 h po! Zapomniałam!!! I wiecie co? Całe szczęście :D

Po tej 1,5 h miałam 187 mg/dl i dałam 2,5 j, a nie 3,5 jak miało być. Po godzinie (od podania insuliny) było 139 mg/dl.

O 21:00 było 74 mg/dl. Tu zjadłam znów trochę zupy (bez grzanek) i kanapki z razowego kołacza z serem i papryką (5 WW). Podałam 4,4 j w bolusie prostym i 0,4 w rozłożonym na 2 godziny.

Gdyby nie ta gafa z zapomnieniem o bolusie, to bym miała niezłe hipo :/ Ehhh... Czy to jakaś Opatrzność nade mną czuwa? :D


Nie, nie czuwa, denerwuje.

2 h po kolacji znowu było wysoko (220 mg/dl), dałam 1 j korekty i w czasie 1,5 h zleciało do 43 mg/dl. 0,3 l soku, ciastko 2 WW i 0,8 j.

 

czwartek, 20 października 2011
Tort a'la Green Way, czyli tort szpinakowy

Naleśniki:

400 g mleka 0,5%

50 g wody (dolałam po usmażeniu dwóch pierwszych naleśników, bo ciasto zgęstniało)

2 jajka

30 g mąki kukurydzianej

30 g mąki gryczanej

50 g mąki ryżowej

20 g otrąb ryżowych

1/2 - 2/3 łyżeczki gumy guar

łyżka oleju rzepakowego (do ciasta, nie do smażenia)

szczypta soli

ew. 6 g cukru waniliowego (nadaje "naleśnikowy" charakter nawet wytrawnym daniom, ale może tylko ja to lubię ;))

Wykonanie:

Mleko ubijamy trzepaczką z jajkami, dodajemy resztę składników i wyrabiamy gładkie ciasto. Smażymy na teflonowej patelni możliwie cienkie naleśniki.

Bezglutenowe naleśniki

Nadzienie:

700 g mrożonego szpinaku w liściach

3 łyżki oleju rzepakowego

3 - 4 ząbki czosnku

sól, pieprz, gałka muszkatołowa

80 g startego sera żółtego (ja użyłam mozarelli)

Wykonanie:

w rondelku rozgrzewamy olej, wrzucamy zamrożony szpinak, solimy i mieszając od czasu do czasu czekamy aż się rozmrozi. Następnie dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, pieprz, startą gałkę muszkatołową i gotujemy aż prawie cały płyn odparuje. Wystudzony szpinak mieszamy z serem.

Całość:

+ 40 g startego sera do posypania

łyżka koncentratu pomidorowego

1/2 czerwonej papryki do przybrania (ja zrobiłam wianuszek dookoła tortu)

Wykonanie

Naczynie żaroodporne smarujemy olejem i kładziemy pierwszy naleśnik. Smarujemy go masą szpinakową i kładziemy na wierzch drugi... i tak kolejno aż do wyczerpania "zapasów". Jeden z naleśników w środku przed położeniem szpinaku smarujemy koncentratem pomidorowym (jak na mój gust, można go było użyć więcej). Tort kończymy z wierzchu naleśnikiem i posypujemy go serem, ozdabiamy paskami papryki. Wstawiamy danie do piekarnika i pieczemy aż do zrumienienia sera. Jak już kiedyś pisałam, mam piekarnik gazowy, więc nie podam temperatur.

Klękajcie narody:

Tort szpinakowy

Obłęd. Zjadłam połowę! ;) Na moje wprawne oko całe danie ma około 13 WW.


Z dziennika diabetyka: dawno tu nie pisałam

8:30 - 107 mg/dl - 0,5j korekty

Skandal, kawa się skończyła. A herbata to napój dla słabeuszy ;)

10:00 - moja magiczna owsianka z pestkami dyni, płatkami lnianymi i wiśniowym dżemem osłodzona szczyptą tagatozy (5 WW i 5,0 j insuliny)

12:03 - 184 mg/dl - nieźle jak na siedzenie na tyłku... A ruszyć się nie mogę. Nawet oddychać nie mogę, bo ból pleców rozszedł się na żebra. Ale nic to.

I tak zrobię dziś NALEŚNIKI ZE SZPINAKIEM. O! I wszyscy będziecie mi zazdrościć :P

Poza tym to wkłucie muszę wymienić, ale mi się nie chce. Może w końcu samo odpadnie...


Pisałam jadłospis i podczas kombinowania przepisu na "zupę buraczkową" taką nabrałam na nią ochotę, że postanowiłam przepis wypróbować. Postanowienie miało skutek natychmiastowy. Poszłam na bazarek i kupiłam co trzeba. Po godzinie na talerzu miałam niebo...

zupa buraczkowa

Chyba już przyzwyczajam się do przyszłorocznej podwyżki cen pasków do glukometru, bo jakoś tak nie odczuwam potrzeby mierzenia cukru.

13:50 było 96 mg/dl. Tu gdzieś nieco później wpadło duże jabłko i 1,8 j insuliny.

O 15:50 pochłonęłam 400 g zupy. Bez mierzenia. Z dwiema jednostkami insuliny. Ciekawe jaki psikus z tego wyjdzie.

A szpinak do naleśników też już gotowy :P Z ogromną ilością czosnku :D


Po zupie było 112 i 67 mg/dl. I 96 mg/dl po jakimś czasie. Potem był samozachwyt i obżarstwo tortem szpinakowym. Nie mam sobie dziś nic do zarzucenia :) No może oprócz ślamazarnej pracy "zawodowej". Ale to nie nowość...

środa, 12 października 2011
Owsianka bez mleka

Zazwyczaj owsiankę kojarzymy z tradycyjną zupą mleczną. Ja przez długi czas nie wyobrażałam sobie tej potrawy bez mleka. Musiał być chociaż jogurt (w wersji na zimno). Ale któregoś ranka (czy też popołudnia, bo przez ostatnie tygodnie często zdarzało mi się jeść śniadanie w porze podwieczorku), będąc w kryzysowej sytuacji wygrzebałam próbkę bezglutenowych płatków owsianych ze śliwkami (taki gotowiec do zalania wodą firmy Provena). Wsypałam do miseczki i zdziwiłam się, że nie ma mleka. No nic, stwierdziłam, że tak musi widocznie być. Dosypałam jeszcze trochę naturalnych płatków tej samej firmy (bo gotowce są zazwyczaj zbyt słodkie dla mnie) i zalałam wrzątkiem. Smakowało wspaniale :) Od tamtej pory robię owsiankę na wodzie. Mleko lubi zbytnio podnosić poziom cukru, poza tym jest ciężkie dla mojego dziwnego ostatnio żołądka, więc same korzyści :)

Oto dzisiejsza kombinacja, niemalże alpejska:

owsianka

72 g bezglutenowych płatków owsianych (4 WW)

10 g wiórek kokosowych

szczypta soli

ok. 260 ml gorącej wody

30 g dżemu wiśniowego niskosłodzonego (1 WW)

Wykonanie: Płatki z kokosem i solą wymieszać, zalać wrzątkiem, odstawić na chwilę do napęcznienia, dosłodzić dżemem (bardziej do kokosa pasowałby ananasowy, ale akurat go zżarłam kilka dni temu).

Cała porcja ma ponad 10 g błonnika, ok. 370 kcal i 5 WW.

Polecam!

(Ja jem płatki bezglutenowe, bo innych nie mogę z uwagi na zanieczyszczenie żytem.)

piątek, 07 października 2011
Pod lupą: wafelki bez cukru

Była już czekolada, teraz przyjrzymy się nieco bezcukrowym wafelkom. Jest ich sporo do wyboru na polskim rynku, ale czy rzeczywiście są zdrowsze niż ich tradycyjne odpowiedniki? Porównajmy :)

(dla lepszego obrazu wybrałam wszystkie o tym samym smaku)

Wafelki dietetyczne:

1. Wafle kakaowe bez dodatku cukru, Wawel

Wafle bez cukru

Masa: 70 g

Składniki: mąka pszenna, tłuszcz roślinny utwardzony, mleko w proszku odtłuszczone, laktitol E966 (substancja słodząca), kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 6,2%, chrupki kukurydziane, serwatka w proszku, olej roślinny, lecytyna sojowa E322 (emulgator), wodorowęglan sodu E500b i wodorowęglan amonu E503b (substancje spulchniające), sól, acesulfam K (substancja słodząca). Produkt zawiera pszenicę, mleko, serwatkę w proszku z mleka, soję. Może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych, innych orzechów i jaj.

Produkt zawiera substancje słodzące. Zawiera naturalnie występujące cukry. Spożycie w nadmiernych ilościach może mieć efekt przeczyszczający.

Wartość odżywcza 100 g produktu:

Wartość energetyczna: 481 kcal/2013 kJ

Białko: 10,4 g

Węglowodany: 47,8 g, w tym:

- cukry: 10,3 g

- alkohole wielowodorotlenowe: 8,2 g

- skrobia: 29,2 g

Tłuszcz: 29,2 g, w tym:

- kwasy tłuszczowe nasycone: 13,1 g

Błonnik pokarmowy: 3,3 g

Sód: 0,2 g

WW: 4,8; WBT: 3,0

Jak dla mnie, to "utwardzony tłuszcz roślinny" na drugiej pozycji w składzie od razu degraduje produkt do kategorii śmieciowego jedzenia. Taki tłuszcz zawiera dużo szkodliwych kwasów typu TRANS, których w naszej diecie powinno być mniej niż 1% całkowitej wartości energetycznej. Ponadto duża zawartość polioli (laktitol) może powodować wzdęcia i bóle brzucha, gdyż mniemam, że mało kto kupując paczkę wafelków zadowala się jedną nieszkodliwą sztuką ;) Wartość kaloryczna niby odrobinę niższa niż reszta opisywanych wafelków, ale zaręczam, że, jeśli się postaramy, to na sklepowych półkach znajdziemy zwykłe wafelki o podobnej kaloryczności.

W pierwszych latach z cukrzycą, kiedy nie miałam świadomości co w nich siedzi, zdarzało mi się je jadać, ale smak... pozostawiał wiele do życzenia. Dziś nie degustuję, bo obowiązuje mnie szczęśliwie dieta bez glutenu i orzechów laskowych.

2. Wafelki kakaowe "Dietto", Sante

Wafle bez cukruMasa: 85 g

Składniki: tłuszcz roślinny, mąka pszenna, fruktoza (20%), serwatka w proszku, kakao (5,3%), olej roślinny, substancja spulchniająca (wodorowęglan sodu), sól morska.

Produkt zawiera gluten, mleko. Może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych i soi.

Wartość odżywcza 100 g produktu:

Wartość energetyczna: 516 kcal/2155 kJ

Białko: 5,7 g

Węglowodany: 54,8 g, w tym:

- cukry: 20 g

Tłuszcz: 30,3 g, w tym:

- kwasy tłuszczowe nasycone: 0,3 g

Błonnik pokarmowy: 0,7 g

Sód: 0,1 g

WW: 5,5; WBT: 2,95

Skład może nie o niebo, ale o "pół nieba" lepszy niż wafelków firmy Wawel. Przede wszystkim pod względem jakości użytego tłuszczu. Mają znikomą ilość tłuszczów nasyconych, które to powinniśmy ograniczać w diecie. O fruktozie już kiedyś pisałam niezbyt pochlebnie. Ta znajdująca się naturalnie w owocach jest ok, ale używając jej jako słodzika, trzeba uważać na swoje lipidy we krwi. Te wafelki zawierają więcej cukrów niż poprzednie.

Również te, w zamierzchłej przeszłości, zdarzało mi się jadać i z tego, co pamiętam, to smakowały lepiej niż wafle Wawela. Były mniej "suche".

3. Wafle kakaowe bez dodatku cukru "Heartbeat", Flis

Wafle bez cukruMasa: 95 g

Składniki: tłuszcz roślinny (palmowy), mąka pszenna instant, serwatka w proszku, mleko w proszku odtłuszczone, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 4,1%, skrobia ziemniaczana, mąka sojowa, białko z soi, sól, aspartam 0,1% E951, emulgator lecytyna sojowa, substancja spulchniająca (wodorowęglan sodu E500ii), aromat kakaowy, barwnik E160aii.

Produkt zawiera gluten, soję, mleko, substancję słodzącą. Może zawierać śladowe ilości jaja w proszku, orzechów arachidowych i innych orzechów i sezamu. Zawiera źródło fenyloalaniny oraz naturalnie występujące cukry. ZE WZGLĘDU NA OBECNOŚĆ FENYLOALANINY WYRÓB NIE MOŻE BYĆ SPOŻYWANY PRZEZ CHORYCH NA FENYLOKETONURIĘ.

Wartość odżywcza 100 g produktu:

Wartość energetyczna: 547 kcal/2280 kJ

Białko: 9,35 g

Węglowodany: 49,4 g, w tym:

- cukry: 14,9 g

Tłuszcz: 34,7 g, w tym:

- kwasy tłuszczowe nasycone: 19,7 g

Błonnik pokarmowy: 2,48 g

Sód: 0,14 g

WW: 4,9; WBT: 3,5

Firma Flis chyba jako jedyna na polskim rynku używa do produkcji wafelków tłuszczu palmowego. Ma on naturalnie stałą konsystencję w temperaturze pokojowej, więc nie trzeba go sztucznie utwardzać i przerabiać tym samym na szkodliwe kwasy TRANS. To taki roślinny smalec, bo wartością zdrowotną wcale go nie przewyższa... Wafelki mają trochę imponujący skład: aromaty, barwniki, mąka instant? (cóż to takiego?). Mnie nie przekonują. Dużo tłuszczu i kalorii.

Wydaje mi się, że też je kiedyś jadłam (miały inną nazwę i szatę graficzną), ale głowy uciąć nie dam. Pamiętam tylko, że były całkiem smaczne w porównaniu do poprzednich ;)

4. "Ela" wafelek czekoladowy z fruktozą, SEDITA (Słowacja)

Wafle bez cukruMasa: 40 g

Składniki: mąka pszenna, tłuszcz roślinny, mleko całkowicie odtłuszczone, fruktoza 13%, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 6%, mąka sojowa, laktoza, olej roślinny, skrobia kukurydziana, żółtko jaja w proszku, emulgator (lecytyny), substancja spulchniająca (wodorowęglan sodu), aromat (czekoladowy, waniliowy), sól, witamina E.

Produkt może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych i innych orzechów. Źródło błonnika. Produkt odpowiedni dla diabetyków w ramach dozwolonego dziennego spożycia ilości energetycznych.

Wartość odżywcza 100 g produktu:

Wartość energetyczna: 550 kcal/2310 kJ

Białko: 12 g

Węglowodany: 50 g, w tym:

- cukry: 22 g (fruktoza 13 g, laktoza 9 g)

Tłuszcz: 34 g, w tym:

- kwasy tłuszczowe nasycone: 20 g

Błonnik: 3 g

Sód: 0,1 g

Witamina E: 12 mg (100% RDA)

WW: 5; WBT: 3,5

Sporo tłuszczu, zwłaszcza nasyconego i większa kaloryczność. Skład jakiś taki skomplikowany. Witamina E w takiej ilości? Fruktoza... Plusem jest jedynie małe opakowanie, nie pozwalające zjeść za dużo za jednym razem ;)


Wafelki tradycyjne (przykładowo):

1. "Happy Days" wafle kakaowe, Flis

Masa: 170 g

Składniki: mąka pszenna (zawiera gluten), tłuszcz roślinny palmowy (beztransowy), cukier, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 4,9%, mleko w proszku odtłuszczone, serwatka w proszku (z mleka), skrobia ziemniaczana, mąka sojowa, proszek jajowy, sól, białko z soi, emulgator lecytyna sojowa, substancja spulchniająca (wodorowęglan sodu E500ii), aromaty, barwnik E160aii.

Produkt zawiera mleko, pszenicę, gluten, jaja, soję. Może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych, innych orzechów, sezamu.

Wartość odżywcza 100 g produktu:

Wartość energetyczna: 517 kcal/2158 kJ

Białko: 6,2 g

Węglowodany: 51,6 g

Tłuszcz: 31,7 g

WW: 5,2; WBT: 3,1

Tutaj z kolei Flis się już otwarcie chwali, że jego wafelki nie zawierają izomerów TRANS kwasów tłuszczowych. Cukier dopiero na trzeci miejscu w składzie. Zawartość składników odżywczych porównywalna do wafli bezcukrowych. 

2. "Familijne" wafelki o smaku kakaowym, Jutrzenka

Masa: 180 g

Składniki: mąka pszenna, cukier, tłuszcz roślinny utwardzony, serwatka w proszku (z mleka), kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, mleko w proszku, skrobia ziemniaczana, olej roślinny, sól, substancje spulchniające (E500, E503), emulgator (lecytyna sojowa), aromat (wanilina).

Może zawierać śladowe ilości orzeszków arachidowych, orzechów laskowych i sezamu.

Wartość odżywcza 100 g produktu (wg tabelki "Nutrition Facts"):

Wartość energetyczna: 533 kcal

Białko: 6,7 g

Węglowodany: 63,3 g, w tym:

- błonnik: 3,3 g

- cukry: 33,3 g

Tłuszcz: 30 g, w tym:

- tłuszcze nasycone: 13,3 g

- tłuszcze trans: 3,3 g

Sód: 0,17 g

Potas: 0,38 g

Co dziwne, tabelka "polska" zawiera zbliżone, ale jednak nieco inne dane:

Wartość energetyczna: 518 kcal/2168 kJ

Białko: 7,3 g

Węglowodany: 57, 6 g

Tłuszcz: 28,7 g

WW: 5,8 - 6,0; WBT: 2,9 - 3,0

Trochę dużo cukru, poza tym skład nie wyróżniający się spośród innych opisywanych produktów.

3. "Grześki" wafel przekładany kremem kakaowym, Goplana

Masa: 28 g

Składniki: mąka pszenna, tłuszcz roślinny utwardzony, mleko w proszku odtłuszczone, cukier, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 4,4%, skrobia ziemniaczana, emulgator (lecytyna sojowa), substancje spulchniające (wodorowęglan sodu, wodorowęglan amonu), sól, aromat.

Produkt może zawierać śladowe ilości orzechów laskowych, orzeszków arachidowych i migdałów.

Wartość odżywcza 100 g produktu:

Wartość energetyczna: 530 kcal/2214 kJ

Białko: 12,2 g

Węglowodany: 53,2 g

Tłuszcz: 29,2 g

WW: 5,3; WBT: 3,1

Cukier dopiero na 4 miejscu w składzie. Gdyby nie ten utwardzony tłuszcz, to byłoby idealnie. Wartość odżywcza podobna do innych wafelków. Plusem jest jego masa: tylko 28 gramów! Polecam od święta ;)

wafelki kakaowe

Jak widać pod względem wartości odżywczych wafelki dietetyczne nie różnią się niemal wcale od zwykłych słodyczy tego typu. Zawierają jedynie paskudne słodziki i niejednokrotnie więcej tłuszczu.  Jak dla mnie, osobnika używającego szybkodziałającego analogu insuliny, wafelki bez cukru są kompletnie nieprzewidywalne i nie wiadomo jak i kiedy podniosą poziom cukru. Wniosek z tego jest taki: albo pozwalajmy sobie od czasu do czasu na normalne słodycze (pod warunkiem odpowiedniego przeliczenia i podania insuliny, bądź w ramach zaplanowanej diety), albo zrezygnujmy z nich całkowicie.

Często po tego typu słodycze "bez cukru" sięgają osoby odchudzające się myśląc, że one nie tuczą (lub tuczą w mniejszym stopniu niż tradycyjne). Nie ma nic bardziej katastrofalnego dla figury :/