piątek, 24 sierpnia 2012
Bułka z masłem.... Nie dla cukrzyka

...a dokładniej kukurydziana z dynią z serkiem wiejskim zamiast masła. Po 6-ciu godzinach od śniadania ...albo obiadu. Poprzedzona kawą. Tak wygląda:

zdjęcie z kategorii: prawdziwe

Wpis powinien być w kategorii: "Uwaga! Nie róbcie tego w domu!"

To dowód na to, że jeść trzeba regularnie co 3-4 godziny i dodatkowo bez bułek ;) Oraz nie rzucać się na kawę przed jedzeniem.

wtorek, 14 sierpnia 2012
Koszmarne noce... i dnie

Hipo goni hipo, a pomiędzy insulina nie działa... Przedwczoraj złorzeczyłam na wszystkie mądre głowy, które każą zmieniać wkłucia do pompy insulinowej co 3 dni. Po co mam zmieniać dobrze działające wkłucie? Nawet po 6 dniach? Zmiana wkłucia psuje cukry:

Jednak wczoraj wieczorem i w nocy była powtórka z rozrywki (ta pierwsza "górka" to po śniadaniu):

Zazwyczaj butelkę Frugo na hipo "zużywałam" w ciągu tygodnia (przeważnie połowę wyrzucałam, no bo ile czasu można otwartą nosić?) A od soboty poszły już 3 butelki plus, w akcie desperacji, krówki. Nie mam już żadnych objawów niedocukrzenia :/ Dziś w nocy nawet ignorowałam co trzeci alarm o hipoglikemii, bo nie chciało mi się podnosić głowy z poduszki...

Trzeba to jakoś umiejętnie wyprostować. Zobaczymy jak będzie dzisiaj...  Na razie śniadanie grzecznie się "czołga" ;)

 

A przy okazji znalazłam winowajcę wysokiego cukru po niektórych śniadaniach. Trochę to wbrew logice, ale potwierdzone za każdym razem, kiedy to jadłam. Jak jem inne śniadaniowe śmieci, nawet te z cukrem, to jest lepiej, albo bardzo dobrze. A jak jem to:

...cukier jest kosmiczny (jak wczoraj). Dziwne, bo ma ok. 15% błonnika i brak dodatku cukru. Może technologia produkcji aż tak wpływa na przyswajalność skrobi? Cóż, nie wszystko w przyrodzie da się wyjaśnić ;)

środa, 08 sierpnia 2012
Dżem... brzoskwiniowy bardzo zdrowy

...albo i nie, kwestia czego kto wymaga od pożywienia ;)

 

1 kg dojrzałych (wypestkowanych) brzoskwiń

350 g cukru

1 opakowanie "Żelfix'u 3:1" Dr.Oetker'a

 

Dżem robimy wg przepisu na opakowaniu "Żelfixu". Szybko, łatwo, przyjemnie. Zero kreatywności ;)

Dżem brzoskwiniowy niskosłodzony

 

100 g zawiera 154,5 kcal oraz 37 g węglowodanów.

1 WW to 28 g dżemu, czyli 2 niezbyt czubate łyżeczki.

 

Teraz pora na ciacho, coś już wymyślę ;)

A może podrzucicie przepis na ciasto z wykorzystaniem sporej ilości dżemu?

środa, 25 lipca 2012
Rodzinna środa

Ciasto z jabłkami na grahamowym spodzie

Szybko fotografuję ostatnie kawałki, bo znika w zbyt szybkim tempie :)

Myślałam, że niezbyt dojrzałe papierówki będą za kwaśne, ale jak zwykle to ciasto pozytywnie mnie zaskoczyło.

Przepis jest TUTAJ

Smacznego!

 

niedziela, 15 lipca 2012
Z dziennika diabetyka: wolno-pracująca niedziela

Chyba się jakoś sama ze sobą ostatnio nie mogę pozbierać. Do tego więcej pracy, więcej stresów, niesprzyjające warunki do pisania... Widzę ciekawe wyzwanie w ułożeniu jadłospisu, ale każdy nerw mojego ciała krzyczy: nie chce Ci się tego robić! I jak tu pracować? W bibliotece też się nie mogę skupić, bo to za duża przestrzeń, za dużo nowych rzeczy rozpraszających uwagę, ludzie obok... Już dawno stwierdziłam, że mam jakąś łagodną postać zespołu Aspergera :P

Ale to, że tu piszę, znaczy, że odzyskuję jakąś wiarę w litery ;)

Postanowiłam dojść (znowu!) do ładu z przelicznikami na posiłki i, o dziwo, pierwsza próba na śniadanie wyszła idealnie. Od wieku już chyba jadam na pierwszy posiłek niemalże dokładnie to samo: duży jogurt naturalny Zott'a z otrębami i pełnoziarnistymi płatkami, w sumie na 4, w porywach do 5 WW. Odkryłam, że bolus złożony na toto działa, a nawet jest potrzebny. Tylko, że cukry i tak różne... Kwadratowe i podłużne ;) Dawałam bolus przedłużony na oko, na niedługi czas (np. 1 j na 1 do 2 godzin). Wychodziło średnio. Dziś zaryzykowałam książkowe przeliczniki: tyle samo na WBT, co na WW, rozłożone w czasie na "ilość WBT +2". 

Zjadłam ww. jogurt (370 g, na szczęście cholerna promocja "50 g gratis" się już skończyła) z 17 g otrębów pszennych (tak mi się sypnęło, ale moje jelita już się chyba przyzwyczaiły do potężnych ilości otrąb) i 37 g (2,5 WW) płatków "Bran flakes" z Sante.

Czyli: miałam 4 WW (otręby pomijam w wyliczaniu WW) i jakieś 2 WBT, więc należało podać w sumie 6 j, w tym 2 rozłożone na 4 godziny. Ja podałam 5,5 j (bo 45 minut wcześniej podałam 1 j na cukier 106 mg/dl po przebudzeniu - nie pytajcie dlaczego, tak już mam :P). Wyszło więc 3,5 j w bolusie normalnym i, jak "przykazano", 2 j rozłożone na 4 godziny. Cukier 2 godziny po jedzeniu 137 mg/dl, a nieco ponad 3 godziny: 124 mg/dl :)

Czas na obiad :D


c.d. być może n.

sobota, 19 maja 2012
Chleb żytni razowy dla diabetyków

...i nie tylko ;)chleb żytni razowy na zakwasie - dla diabetyków

Złożony z mąki, wody, soli i siemienia oczywiście. Prawdziwemu chlebowi nie trzeba drożdży i innych wynalazków.

Zrobienie dobrego żytniego zakwasu jest banalnie proste: bierzemy garnek lub duży słoik, wsypujemy 100 g mąki żytniej typ 2000 i 100 g wody, mieszamy, odstawiamy w ciepłe miejsce (w miarę ciepłe, bez przeciągów, otwartych okien itp. - podobno zakwas nie lubi zmian temperatury). Po 24 h operację powtarzamy i dodatkowo dosypujemy 20 g cukru (bez obawy, bakterie go zjedzą). Po pierwszej dobie zakwas nie pachnie zbyt ładnie, ale tak ma być ;) Po następnych 24 h znów dodajemy 100 g mąki i 100 g wody (już bez cukru). Zapach powinien być już lekko kwaśny, przyjemniejszy. Po 24 h dokładamy kolejne 100 g mąki i 100 g wody. Następnego dnia niby możemy już piec chleb. Ja jednak, częściowo z braku czasu, odkładałam to na później pamiętając by codzienne dokarmić zakwas 2-3 łyżkami mąki (dolewałam też odrobinę wody). Trzeba też pamiętać, że zakwas musi mieć dostęp powietrza. Ja zrobiłam go w sporym garnku, więc jedynie kilka razy dziennie odkrywałam pokrywkę i zaglądałam co u niego słychać ;)

 

Chleb żytni razowy z siemieniem lnianym:

400 g wyhodowanego powyższym sposobem zakwasu

350 g mąki żytniej razowej (ta sama, z której powstał zakwas)

50 g siemienia lnianego (nie mielonego)

15 g soli

około 200 ml lekko ciepłej wody

 

Metodę pieczenia i przepis (trochę go zmodyfikowałam) ściągnęłam z tej strony.

1. Z podanych składników wyrabiamy ciasto. Odstawiamy na 15-20 minut.

2. Nagrzewamy piekarnik do 50°C i wyłączamy.

3. Ponownie wyrabiamy chwilę ciasto i przekładamy je do formy keksowej (mniejszej).

4. Wstawiamy chleb do ciepłego piekarnika (wyłączonego!) na 4-5 godzin. Zostawiamy zapaloną żarówkę.

5. Wyjmujemy wyrośnięty chleb i nagrzewamy piekarnik do 230°C. 

6. Wierzch chleba nacinamy nożem (mój pękł już w czasie wyrastania, więc nacięcia na nic się nie zdały) i zwilżamy wodą.

7. Do nagrzanego piekarnika na sam dół wstawiamy foremkę z 200 ml wody. Gdy zacznie wrzeć wstawiamy nad nią chleb.

8. Po 10 minutach obniżamy temperaturę do 200°C. 

9. Po kolejnych 10 minutach obniżamy temperaturę do 180°C i pieczemy około 30 minut. 

10. Wyjmujemy chleb i po studzimy na kratce. Oznaka tego, że jest upieczony to "dudniący" odgłos gdy postukamy spód chleba palcem. Można też sprawdzić drewnianym patyczkiem, ale może być ciężko przebić się przez skórkę.

 

Jak już niektórzy wiedzą, mam piekarnik bez podziałki temperatury, a co za tym idzie mój chleb się delikatnie mówiąc mocno przyrumienił... Ale do spalenia jeszcze mu minuty zabrakło ;) Z podanych proporcji wyszedł mi bochenek o wadze około 860 g. Miękisz jest lekko wilgotny i dosyć zwarty, więc kromki są trochę ciężkie.

Jeśli chodzi o wartość odżywczą, to nie jestem w stanie domowym sposobem jej dokładnie policzyć (nie wiadomo ile węglowodanów zeżarł zakwas), ale na pewno nie odbiega od standardowego pieczywa razowego z dodatkiem nasion: około 220 - 250 kcal i 45 g węglowodanów w 100 g. Do tego sporo błonnika pokarmowego.

chleb żytni razowy na zakwasie - dla diabetyków

Smacznego!

piątek, 11 maja 2012
Pełnoziarniste ciastka owsiane z kokosem na maśle orzechowym

Miałam w kuchni nadwyżkę płatków owsianych oraz masło orzechowe, które musiałam szybko uchronić przed wyżarciem łyżką. Miałam też ochotę na ciasteczka owsiane. Dzień wcześniej, ale kto by na to zwracał uwagę ;) Jak zwykle żaden z przepisów znalezionych w sieci nie odpowiadał moim wymaganiom. Uruchomiłam więc wodze fantazji... Pierwszy zamysł był taki, by zrobić słone "krakersy", ale jednak znalazłam w szafce cukier :P

Dwa kubki (280 g) płatków owsianych

Jeden kubek (190 g) mąki pszennej razowej (typ 2000)

Pół kubka (50 g) wiórków (wiórek?) kokosowych

Dwie i pół solidnych kopiastych łyżek (ok. 100 g) masła orzechowego  - ja miałam takie 90% orzechów, solone

50 g cukru pudru - tylko taki miałam w domu, został z chyba z Bożego Narodzenia ;)

Trzy duże jaja

Łyżeczka proszku do pieczenia

100 ml wody

Wykonanie:

Jajka ubiłam nieco z cukrem i masłem orzechowym. Sypkie składniki wymieszałam, dodałam masę jajeczno-orzechową i wodę. Dokładnie wymieszałam drewnianą łyżką (metalowa się wyginała :P). Rozgrzałam piekarnik do 180 - 200°C. Dużą płaską blachę (rozmiaru standardowego piekarnika w kuchence gazowej) wyłożyłam papierem do pieczenia i na nim rozprowadziłam palcami ciasto na całej powierzchni (do grubości około 0,5-1,0 cm). Wymagało to niemałego wysiłku, ale się udało. Chyba dobrze jest użyć wałka do ciasta w tym celu, jednak nie posiadam tak wyszukanych sprzętów. Następnie nożem pokroiłam całość na kwadraty (no dobra, kwadrato-prostokąty) i wstawiłam na 15 minut do piekarnika. Potem wyjęłam oczywiście, pozostawiłam do ostygnięcia i połamałam wzdłuż wcześniejszych nacięć. 

 dietetyczne ciasteczka owsiane z masłem orzechowym i kokosem

Jak dla mnie i jak na "ciastka" to nieco za mało słodkie, ale do przegryzienia na podwieczorek z kawą, z jogurtem... idealne :) Następnym razem zamiast kokosa dodam trochę rodzynek, żurawiny albo suszonych śliwek. Masła orzechowego niestety się w smaku nie wyczuwa, może trzeba dać go więcej?

Z moich wyliczeń wynika, że na 1 WW przypada niewielki 23-gramowy kawałek, który ma 87 kcal.

Na 100 g to będzie ok. 380 kcal i 43 g węglowodanów. Plus sporo błonnika pokarmowego.

W rzeczywistości należałoby od tego jeszcze odjąć nieco skrobi, która się "wypiekła" i przekształciła w skrobię oporną (która spełnia częściowo funkcję błonnika). 

Smacznego życzę!

 

 

środa, 25 kwietnia 2012
Dieta w nefropatii cukrzycowej

NerkaNefropatia cukrzycowa, czyli przewlekła niewydolność nerek w przebiegu długoletniej, niezbyt dobrze wyrównanej cukrzycy jest powikłaniem, na którego rozwój duży wpływ ma sposób odżywiania. Badania wykazały, że ograniczenie spożycia białka do normy fizjologicznej (jednocześnie z prawidłowym wyrównaniem glikemii) znacząco spowalnia, a nawet hamuje rozwój nefropatii.

Trzeba wiedzieć, że człowiek wcale tak dużo tego białka nie potrzebuje. Norma zapotrzebowania dobowego to 0,8 g/kg masy ciała. Oznacza to, że 75-kilogramowy cukrzyk potrzebuje 60 g białka na dobę. Zwyczajowo jemy dwa razy więcej. W przypadku osób z cukrzycą problem leży w tym, że usuwając źródła białka musimy zwiększyć podaż węglowodanów w diecie. A zwiększenie ilości węglowodanów oznacza większe dawki insuliny czy też nawet, o zgrozo, dłuższy wysiłek fizyczny. Osoby z cukrzycą mają tendencję do ograniczania węglowodanów właśnie na rzecz białka. Zmiana struktury diety w wielu przypadkach musi odbywać się w porozumieniu z lekarzem, który pomoże ustalić na nowo dawki leków, czy też zmienić je. Z drugiej strony jednak już widzę minę lekarza, któremu pacjent mówi, że zjada 30-40 WW na dobę, bo tak mu dietetyk kazał ;)

Ale wróćmy do założeń diety:

Energia: 30-35 kcal/kg m.c.

Białko: 0,8 g/kg m.c. (10%) przy eGFR niższym niż 30 ml/min rozważyć 0,6 g/kg m.c.

Węglowodany: 60%

Tłuszcz: 30%

- tłuszcze nasycone: < 10%

Cholesterol: < 200 mg

Sód: < 2,3 g (< 6 g soli kuchennej)

Potas: > 4 g przy eGFR powyżej 60 ml/min i < 2,4 g przy eGFR niższym niż 60 ml/min

Fosfor: 1,7 g, a przy eGFR poniżej 60 ml/min 0,8-1,0 g

Wapń: < 2 g

Przy eGFR poniżej 60 ml/min należy kontrolować niedokrwistość i ewentualnie uzupełniać żelazo w diecie

Wszystko to wygląda bardzo skomplikowanie i ułożenie diety spełniającej wszystkie te wymagania pochłania trochę czasu. Ale nie ma rzeczy niemożliwych.

 

 

Dieta 2400 kcal dla mężczyzny o masie ciała 75 kg, prowadzącego średnio aktywny tryb życia

ŚNIADANIE:

Chleb żytni razowy: 180 g (5 kromek)

Masło ekstra: 25 g (5 płaskich łyżeczek)

Pomidor: 1 duży (200 g)

Szczypiorek, pieprz

Mleko 2% do kawy: 100 ml

Banan: 150 g

II ŚNIADANIE:

Ryż brązowy: 100 g (1 torebka)

Jabłko: 150 g

Cynamon: 1 łyżeczka

Śmietana 30%: 15 g (2 łyżeczki)

OBIAD:

Ziemniaki młode: 350 g

Brokuły: 200 g

Mięso z piersi indyka: 35 g (1 łyżka)

Olej rzepakowy: 35 g (3 łyżki)

Koperek, pieprz, suszone zioła

Kompot z truskawek bez cukru: 250 ml (truskawki: 50 g)

PODWIECZOREK:

Grejpfrut: 300 g

KOLACJA:

Kasza gryczana: 100 g (1 torebka)

Cebula: 50 g

Olej rzepakowy: 30 g

Ser twarogowy półtłusty: 30 g (1 łyżka)

Marchew: 150 g

Natka pietruszki, sok z cytryny, pieprz, zioła...

 

Tak to wygląda ilościowo (sposób wykonania potraw pozwoliłam sobie pominąć). Jak widać nie ma w tej diecie miejsca żadne kotlety czy inne dania z dużym udziałem mięsa czy ryb, twarożki, jajecznice, a także rośliny strączkowe. I tak zdecydowana większość białka w tym jadłospisie pochodzi z kaszy, ryżu i chleba. O ile przy takiej podaży białka (60 g/doba) to nie problem, to już przy 40 - 50 g będzie trudność, by jednocześnie umieścić w diecie pełnowartościowe białko pochodzenia zwierzęcego. Aby nie musieć mięsa w potrawie szukać z lupą zalecam osobom z większymi ograniczeniami spożycia białka kupować specjalne pieczywo niskobiałkowe (oznaczone symbolem PKU).

I pomyśleć, że wg norm żywienia tyle białka powinien jeść KAŻDY zdrowy człowiek...

 

Literatura:

1. Stanisław Czekalski: Cukrzycowa choroba nerek (nefropatia cukrzycowa) i inne choroby nerek w cukrzycy, wydawnictwo Termedia 2007

poniedziałek, 26 marca 2012
Dietetyczne szpinaczki

czyli rożki francuskie ze szpinakiem i twarogiem

dietetyczne rożki ze szpinakiem i serem

Składniki:

opakowanie (275 g) ciasta francuskiego light

2 opakowania (900 g) mrożonego szpinaku w liściach

2 łyżki oleju rzepakowego

4 ząbki czosnku

300 g chudego sera twarogowego

sól, pieprz, gałka muszkatołowa, ew. przyprawa Kamis Fit Up! do twarożku

1 jajo (a właściwie 1/3 jaja)

 

Wykonanie: na dużej patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy zamrożony szpinak, solimy i, od czasu do czasu mieszając, czekamy aż się rozmrozi i wyparuje część nadmiaru wody. W międzyczasie siekamy czosnek w kosteczkę (lub jak kto woli) i rozgniatamy widelcem twaróg. Dodajemy do szpinaku czosnek i przyprawy, mieszamy i dalej "odparowujemy" kilka minut. Wrzucamy twaróg i dokładnie mieszamy - tu na patelni zaczyna się znowu zwiększać nadmiar płynu. Cierpliwie mieszamy aż do całkowitego odparowania wody (masa szpinakowa ma być gęstą papką). Studzimy.

Ciasto francuskie rozwijamy i kroimy na 15 kwadratów (lub wedle uznania, mogą być mniejsze lub większe). Nakładamy na nie łyżką masę szpinakową, składamy po przekątnej w trójkąty i dokładnie zlepiamy palcami brzegi (ja je jeszcze dodatkowo podociskałam widelcem). Układamy je na blasze do pieczenia wyłożonej papierem. Każdy rożek nakłuwamy widelcem i smarujemy roztrzepanym jajkiem.

Wstawiamy do nagrzanego do 180-200°C piekarnika i pieczemy około 15 minut do zrumienienia.

 


Z moich wyliczeń wynika, że jeden rożek ma około 0,8-1,2 WW (nie udało mi się równo podzielić ciasta). Sam fakt, że w tak "niewielkiej" porcji zmieściłam prawie kilogram szpinaku zasługuje na uwagę ;)

dietetyczne rożki ze szpinakiem i serem

 

Smacznego!

 

środa, 14 marca 2012
Dzień dobry...

Od kilku dni nie mogę w nocy spać. Nudne to i jakoś tak gorąco... Serce łomocze jakby też chciało wyjść na spacer. Dziś w nocy chociaż moja bezsenność się na coś przydała: uratowałam Radka przed straszliwą śmiercią spowodowaną skurczem łydki. Biedak się bronił, ale zrobiłam swoje. Swoją drogą... jak można nie znać sposobu na rozluźnienie mięśnia łydki? Widocznie można. Tak samo jak można nie umieć odróżnić natki pietruszki od koperku...

O 7:25 miałam cukier 60 mg/dl - zatrzymałam pompę, bo ani w głowie mi było wstawanie i jedzenie. Chciałam zasnąć i obudzić się wieczorem. Nie miałam nic do zrobienia.

Po 1,5 godz. było 89 mg/dl

Potem, w okolicach 9:00 była kawa (0,5 j), a następnie duży jogurt z płatkami Bran Flakes i pestkami dyni (4 WW i 2 WBT - 5,0 j w bolusie normalnym i 0,5 j w przedłużonym na 3 h). 2h po śniadaniu 165 mg/dl. Sukces :D

Moja niechęć do życia stopniowo mijała.

Wiecie, że prawdopodobnie NFZ zafunduje mi nową pompę insulinową? Miło z jego strony :) Wywalczyłam :P

12:40 - 129 mg/dl

Pranie, sprzątanie, zakupy, gotowanie... do pełni szczęścia kury domowej tylko dziecka brakuje :P

14:30 - 95 mg/dl - dwie kromki chleba razowego z serkiem i sałatą (ok. 3,5 WW i 1,5 WBT - 4,0 j w bolusie normalnym).

I lampka czerwonego wytrawnego wina. Bo tak...

Na obiado-kolację robi się zapiekanka z kaszy gryczanej i twarogu (jak wyjdzie, to wrzucę przepis), do tego gotowane na parze brokuły i marchewka, może jeszcze surówkę z kapusty pekińskiej wyczaruję. Dziś mam wenę twórczą. I dzień dobroci dla... Babci.

Wczoraj byłam u mojego ulubionego Pana Doktora. Zlecił badania i za dwa tygodnie mam przyjść. I to nic, że równolegle zaczęłam chodzić do innego diabetologa... Niech im tam będzie, mnie od przybytku głowa nie zaboli :P



1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11