sobota, 11 czerwca 2011
Przegląd rynku: jogurty owocowe "bez cukru"

Zainspirowana dyskusją na forum.mojacukrzyca.org o jogurtach słodzonych substabcjami słodzącymi w diecie diabetyka postanowiłam w końcu zrobić obiecane wtedy zestawienie (wraz z delikatną oceną) tego typu produktów dostępnych na rynku warszawskim.

Znalezione w TESCO:

1. Jogurt Jogobella Light (wiśniowy)

Jogobella light

Producent: Zott Polska Sp. z o.o.

Składniki: mleko, owoce (wiśnie i sok wiśniowy z koncentratu), fruktoza, białka mleka, koncentrat soku z buraków czerwonych, koncentrat z marchwi, winogron i aronii, substancje słodzące: aspartam, acesulfam, aromat, żywe kultury bakterii.

 

Wartość odżywcza w 100 g:

wartość energetyczna: 60 kcal/253 kJ

białko: 3,9 g

węglowodany: 8,6 g

tłuszcz: 1,1 g

W kubeczku 150 g zawiera 1,3 WW i niecałe 0,4 WBT

To chyba jeden z najpopularniejszych i najdłużej istniejących na rynku jogurtów typu "light". Posiada szeroki wybór smaków (wiśnia, truskawka, ananas, owoce leśne, brzoskwinia, pieczone jabłko, panna cotta truskawka i jagoda). Zawiera naturalny cukier pochodzący z owoców i soków oraz sztuczne słodziki. Subiektywnie mogę powiedzieć, że dużym plusem jest jego dobry smak (zawiera duże kawałki owoców).

Z uwagi na dodatek aspartamu nie może być spożywany przez osoby chore na fenyloketonurię. Nie polecany kobietom w ciąży.

 

2. Jogurt bez cukru 0% tł. (wiśniowy)

JogurtProducent: Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Sanoku

Składniki: mleko pasteryzowane, wsad wiśniowy (wiśnie, substancje zagęszczające: skrobia modyfikowana, pektyna, karagen, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, barwnik: koszenila, substancja słodząca: aspartam, aromat), mleko odtłuszczone w proszku, serwatka w proszku, białka mleka, substancja słodząca: aspartam, szczepy bakterii: Streptococcus thermophilus, Lactobacillus delbrueckii ssp. bulgaricus, Lactobacillus acidophilus, Bifidobacterium lactis.

Wartość odżywcza 100 g produktu:

wartość energetyczna: 41 kcal/172 kJ

białko: 4,0 g

węglowodany: 6,0 g

tłuszcz: 0,1 g

W kubeczku 250 g jest 1,5 WW i 0,4 WBT

Imponujące wrażenie robi liczba pozycji w składzie. Po tym jak je wszystkie wypisałam nie mam ochoty go już więcej jeść. Nie dość, że sztuczny słodzik, to barwnik, zagęszczacze, aromaty. Ma się wrażenie, że niewiele jest tu "jogurtu w jogurcie". Plusem jedynie jest wypisanie szczepów bakterii jogurtowych, co pozwala przypuszczać, że rzeczywiście tam są. W asortymencie jest kilka smaków: truskawka, wiśnia, brzoskwinia, jagoda. W smaku każdy jest nieco "wodnisty", bez rewelacji (no chyba, że się go zabije dodatkiem płatków).

Producent uprzejmie ostrzegł, że produkt zawiera mleko (łącznie z laktozą).

Nie może być spożywany osoby chore na fenyloketonurię, nie polecam kobietom w ciąży.

 

3. Silueta light jogurt (tropic)

Jogurt siluetaProducent: OLMA (Czechy)

Składniki: odtłuszczone mleko, wsad owocowy min. 10% (ananas, maracuja, mango, substancje słodzące: aspartam, acesulfam, barwnik kurkumin, aromaty), odtłuszczone mleko w proszku, skrobia, białko mlekowe, żelatyna, żywe kultury jogurtowe. Zawartość owoców w wyrobie 2,5%.

Wartość odżywcza na 100 g:

wartość energetyczna: 45 kcal/190 kJ

białko: 4,1 g

węglowodany: 7,1 g

tłuszcz: 0,1 g

W kubeczku 150 g jest 1 WW i 0,25 WBT

Etykieta jest mało czytelna, ale jak już ją rozszyfrujemy, to zauważymy, że producent zapewnił iż produkt nie zawiera glutenu. Jogurt ma ciekawy smak, ale brakuje mi w nim kawałków owoców. Dodatek żelatyny sprawia, że nie nadaje się dla wegetarian. Dostępne są jeszcze smaki: truskawkowy i morelowy.

Nie może być spożywany przez osoby z fenyloketonurią, nie polecany kobietom ciężarnym.

 

4. Jovi Jogurt pitny 0% (waniliowy)

jogurt pitny 0%Producent: Lactalis Polska Sp. z o.o.

Składniki: odtłuszczone mleko pasteryzowane, substancje słodzące: maltitol, aspartam, acesulfam-K, białka mleka, skrobia modyfkowana kukurydziana, aromat, koncentrat z krokosza barwierskiego, laska wanilii (0,01%), barwnik: beta-karoten, żywe kultury bakterii jogurtowych oraz Lactobacillus acidophilus i Bifidobacterium lactis.

Wartośc odżywcza w 100 g:

wartość energetyczna: 40 kcal/170 kJ

białko: 3,7 g

węglowodany: 6,1 g (w tym cukry 4,4 g)

tłuszcz: 0,1 g

W butelce 250 g znajduje się 1,5 WW oraz 0,4 WBT

Dzięki dodatkowi prawdziwej wanilii jogurt jest aromatyczny, jednak w smaku, jak dla mnie, zbyt słodki. Spora zawartość maltitolu u osób pijących jogurt w większych ilościach może dać efekt przeczyszczający. W asortymencie jest kilka innych ciekawych połączeń smaków (ananas-kokos, słoneczna pomarańcza-mango, truskawka).

Znów mamy aspartam i acesulfam, na które muszą uważać kobiety w ciąży i osoby z fenyloketonurią (aspartam).

 

W Lidlu:

1. Jogurt owocowy z ziarnami (z winogronami, figami i daktylami)

Producent: Molkerei Gropper GmbH & Co. KG (Niemcy)

Składniki: jogurt z odtłuszczonego mleka, daktyle, figi, winogrona, fruktoza, pszenica, żyto, oligofruktoza, inulina, jęczmień, owies, siemię lniane, otręby pszenne, aromat, syrop cukru karmelizowanego, substancja słodząca Sucralose.

Wartość odżywcza w 100 g:

wartość energetyczna: 58 kcal/248 kJ

białko: 4,9 g

węglowodany: 8,5 g

tłuszcz: 0,3 g

W kubeczku 250 g jest 2,1 WW oraz 0,5 WBT

Jak możemy przeczytać na opakowaniu, jest to dietetyczny jogurt owocowy z odtłuszczonego mleka zawierający 3% pełnych ziaren i 6,5% owoców. Napisano, że jest to dietetyczny środek spożywczy - zawiera cukry i substancje słodzące, zalecany dla diabetyków. W 100 g jogurtu 9 g cukru zastąpiono substancją słodzącą  o nazwie Splenda (sukraloza). Na etykiecie podano informację o zawartości BE (1 BE = 12 węglowodanów).

Nie zawiera barwników ani substancji zagęszczających. Zawiera dodatek prebiotyków (inulina, oligofruktoza). Ciekawy w smaku. Do wyboru są różne smaki: winogrono + figi + daktyle + ziarna, wiśnia + czarny bez + ziarna, gruszka + orzechy + ziarna, truskawka + ziarna.

 

W Realu:

(oprócz opisanej wcześniej Jogobelli i Jovi)

1. Twist 0% jourt do picia (malina - cytryna)

Bakoma Twist 0%Producent: BAKOMA Sp. z o.o.

Składniki: mleko pasteryzowane, maliny, cytryna, koncentrat z marchwi, aromat, substancja słodząca: sukraloza; barwnik: karminy; żywe kultury bakterii jogurtowych. Może zawierać śladowe ilości glutenu i orzechów.

Wartość odżywcza 100 g produktu:

wartość energetyczna: 32 kcal/138 kJ

białko: 3,0 g

węglowodany: 5,1 g

tłuszcz: 0 g

W butelce 250 g jest 1,3 WW i 0,3 WBT

Jogurt ma bardzo dobry, orzeźwiający smak. Zawiera naturalnie występujące cukry z owoców i mleka oraz słodzik: sukralozę. Bez dodatku zagęszczaczy. Według mnie dodatek barwnika do jogurtu pitnego, pakowanego w nieprzezroczystą butelkę jest niepotrzebny. W asortymencie mamy różne smaki: suszona śliwka, truskawka - żurawina, malina - cytryna.

 

2. Koktajl Maślankowy Smukła Linia (malinowy)

Producent: Berglandmilch (Austria) dla Robico

Składniki: odtłuszczona maślanka (82%), woda, sok malinowy z koncentratu (6%), fruktoza, polidekstroza, stabilizatory: guma guar, pektyna, dwutlenek węgla, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, aromat, kwas foliowy, mleczan wapnia, koncentrat soku z czerwonego buraczka, koncentrat soku z marchewki, substancje słodzące: aspartam, acesulfam-K.

Wartość odżywcza 100 g produktu:

wartość energetyczna: 42 kcal/177 kJ

białko: 2,5 g

węglowodany: 6,7 g

tłuszcz: < 0,1 g

błonnik pokarmowy: 2,4 g

Butelka 500 ml zawiera 3,35 WW oraz 0,5 WBT

Wprawdzie to nie jogurt, tylko maślanka, ale postanowiłam go tu umieścić, gdyż zrobił na mnie spore wrażenie (zarówno wysoką ceną - ponad 4 zł! i dobrym smakiem. Zawiera cukier (fruktoza, polidekstroza) oraz niewielki dodatek sztucznych słodzików. W smaku są one prawie niewyczuwalne w porównaniu do innych napojów słodzonych sztucznie. Dużym plusem jest spora zawartość błonnika oraz wzbogacenie składu w kwas foliowy i wapń. Producent podał na opakowaniu ilość wymienników węglowodanowych. W sprzedaży dostępny jest jeszcze smak jagodowy.

Produkt ten może być spożywany przez osoby nietolerujące laktozy. Przeciwwskazany dla osób z fenyloketonurią (aspartam) oraz niepolecany dla kobiet w ciąży (aspartam, acesulfam).

 

W mniejszych sklepach:

1. Jogurt ZERO (truskawkowy z ziarnami zbóż)

MaćkowyProducent: Spółdzielnia Mleczarska Polmlek-Maćkowy

Składniki: mleko, wsad truskawkowy z ziarnami zbóż (truskawka 3%, zboża 2,8%: żyto, pszenica, otręby pszenne, owies, gryka, jęczmień, proso, ryż; skrobia modyfikowana kukurydziana, barwniki: antocyjany, ekstrakt z papryki; aromat, substancja słodząca: sukraloza), białka mleka, żywe kultury bakterii jogurtowych: Streptococcus thermophilus, Lactobacillus bulgaricus.

Wartość odżywcza 100 g produktu:

wartość energetyczna: 43 kcal/181 kJ

białko: 3,6 g

węglowodany: 6,2 g

tłuszcz: 0,0 g

błonnik: 0,0 g

Kubeczek 150 g zawiera 0,9 WW i 0,2 WBT

Jest to ciekawa seria produktów, oprócz jogurtów (pitny i w kubeczku, z ziarnami) są też serki homogenizowane z ziarnami słodzone tak samo sukralozą. Całkiem niezłe w smaku. Plusem jest, że na opakowaniu producent podał wartość odżywczą również w przeliczeniu na cały kubeczek. Zastanawia mnie dlaczego w jogurcie ze zbożami nie ma ani śladu błonnika. W asortymencie mamy jeszcze smaki: brzoskwiniowy z marakują i ziarami zbóż oraz śliwkowy z ziarnami zbóż.

Widzimy, że coraz większej liczbie produktów pojawia się słodzik sukraloza. Jak każda sztuczna substancja słodząca, w nadmiarze jest szkodliwy. W organizmie cześciowo rozkłada się na toksyczne związki: chloroglukozę i chlorofruktozę. Nie dysponuję w tej chwili danymi odnośnie bezpieczeństwa jego stosowania przez kobiety ciężarne.

piątek, 10 czerwca 2011
Hiperglikemia

Czyli góry i doliny. A raczej doliny i góry.

O hiperglikemii jeszcze nie pisałam. Ale na szczegóły przyjdzie czas.

Normalnie jestem dumna ze swojego organizmu. Z jaką precyzją zdołał odtworzyć wczorajsze reakcje na insulinę i papu. Dziś powtórka z rozrywki. Prawie identycznie jak wczoraj. Trzy godziny po śniadaniu niedocukrzenie (61 mg%, ale z dosyć niemiłymi objawami), które udało się ładnie wyprowadzić na prostą przy pomocy ananasowego serka wiejskiego. Potem przyszedł czas na kolejny posiłek. Cukier przed: 130 mg%, na niecałe 5 WW podałam 5,5 j insuliny, z tym, że jedną z kilkunastominutowym wyprzedzeniem. Po 2 h cukier jak malowany: 279 mg%.

Po tym ostatnim posiłku trochę się dziwnie czułam, tzn. wróciła mi moja arytmia serca i związane z nią uczucie niepokoju. Miałam swego czasu z tym okresowe "jazdy" i nie zawsze to był objaw hipoglikemii więc nie chciało mi się mierzyć cukru... Z resztą dziś po każdym posiłku tak się czułam. Czyli było niedocukrzenie tuż po jedzeniu, a ten wysoki cukier to odbicie, albo nie było...  Albo to jakieś opóźnione odbicie po tym poprzednim hipo :|

Zastanawia mnie tylko jedno, kiedy to ogarnę. Bo to, że kiedyś na pewno, to jasne ;)


(Nie) pełnowartościowe śniadanie

Czyli jakie?

Pełnowartościowy poranny posiłek powinien składać się z: produktów zbożowych (najlepiej z pełnego ziarna), białka zwierzęcego, warzyw i/lub owoców oraz mleka w postaci płynnej. Wydaje mi się, że rzadko kto tego przestrzega i się tym przejmuje.

kanapki z serem i rzodkiewką

Moje dzisiejsze śniadanie złożone było z dmuchanej bułki z ziarnami o nazwie "Chleb z kiełkami" w ilości 45 g, kromki (20 g) chleba "Zakopiańskiego", który trochę mniej przypominał bułkę, ale za to był obsypany nasionami czarnuszki, która zdecydowanie nie przypadła mi do gustu. Wszystko to oszczędnie obsmarowałam siedmioma gramami margaryny o 40-procentowej zawartości tłuszczu. Na to jeszcze bardziej oszczędnie położyłam 35 g nieudolnie ukrojonych tępym narzędziem plasterków pełnotłustego sera Włoszczowskiego. Do tego dołożyłam siedem rzodkiewek, których (o zgrozo!) nie zważyłam, bo mi w wadze kuchennej bateria wysiada. Ale stawiam na jakieś 100 g. Na koniec kanapki z premedytacją popieprzyłam.

Do picia nie było nic, bo się nie pije w trakcie jedzenia. Czarną, niesłodzoną rozpuszczalną kawę marki TESCO wypiłam na czczo, jak codziennie.

Przystępujemy więc do analizy. Chleb - produkt zbożowy - jest. Białko zwierzęce - ser - obecne. Warzywa - tak, rzodkiewka to warzywo - na miejscu. Pozycję w szeregu zajął też dodatek tłuszczu w postaci margaryny. Jak widać, brakuje tylko mleka (bądź jogurtu, kefiru, maślanki). Można by powiedzieć, że ser to z mleka. Można. Ale całkowicie mleka na ser zamienić nie możemy.

Teraz trochę cyferek

Chleb to produkt węglowodanowy, w margarynie mamy tłuszcz, w serze białko i tłuszcz, a w rzodkiewkach głównie ...wodę.

Nie, jednak nie będę Was zanudzać matematycznymi działaniami.

Po wrzuceniu wszystkiego do magicznego programu liczącego okazało się, że moje dzisiejsze śniadanie miało następującą wartość odżywczą:

334 kcal (trochę mało, ale co ja poradzę na to, że ten chleb taki lekki był:P)

14,6 g białka

14,6 g tłuszczu

41,5 g węglowodanów przyswajalnych

5,7 g błonnika pokarmowego

oraz

332 mg wapnia (zasługa sera)

i wiele innych składników mineralnych i witamin, których wypisywanie jest zbędne ;)

Okazało się, że moje wprawne oko się nie pomyliło, bo oceniłam posiłek na 3,5 WW i 1,5 WBT. Całkiem nieźle ;) Na to podałam 4,5 j insuliny w bolusie normalnym. Okazało się, że też słusznie, bo 2 h po jedzeniu było 126 mg%.

Nie było to jednak jedzenie idealne. Po pierwsze, przez ten brak "płynnego mleka", po drugie przez pieczywo, które powinno być pełnoziarniste, a nie było. Dobrze, że na śniadaniu dzień się nie kończy, bo co by to była za frajda z jednym posiłkiem ;)



czwartek, 09 czerwca 2011
Dziennika dzień 1

Obudziłam się jak zazwyczaj w okolicach godziny 7.00.

Cukier: 107 mg% - całkiem nieźle, korekty jeszcze nie daję

Łykam tabletkę Euthyroxu (hmmm... która dzisiaj powinna być? 75 czy 100 μg? wszystko jedno...) i idę dalej w kimę.

O 10.00 cukier 108 mg% - normalnie rewelacja, nie urósł! Ale i tak daję z wyprzedzeniem 1j insuliny.

O 10.30 zjadłam śniadanie, o którym marzyłam już od poprzedniego wieczora... Kanapki z jakims sprasowanym nielatającym ptactwem hodowlanym w ilości ok. 4 WW (w porywach do 5) + kilka rzodkiewek. Na to 4 j w bolusie normalnym. Oczywiście przed jedzeniem kawa ;)

Po 2 h cukier 140 mg% - ło matko, spodziewałam się 300, bo znienacka zaskoczyło mnie powietrze w drenie i ilość podanej insuliny była niewiadoma.

Potem już bez rewelacji, bo musiałam się ruszyć z domu i cukier leciał w dół... O 13.00 81mg%, potem na spotkaniu (ze specjalistą od nieprawidłowych torów myślowych ;)) musiałam ratować się sokiem (2 WW), bo czułam, że spada w zastraszającym tempie :/ Godzinę po soku było 123 mg%, więc dobrze zgadłam. Nie rozumiem jednak skąd to hipo, bo... no bo nie powinno go tam być! ;(

Po powrocie do domu, przed 16.00 było 109 mg%, więc (będąc wściekle już głodna) zjadłam niecałe 5 WW w postaci kanapek (w międzyczasie oczywiście kawa). Dałam 5j insuliny z myślą, że być może to za dużo.

A tu zonk, po 2 h malowniczy cukier 267 mg%. 1,5j korekty i po następnych 1,5 h już 147 mg%. No okej, tłumaczmy ten gigantyczny cukier jako odbicie po hipo... ;) No stress...

Czas na piwo. Carlsberg x 2. Jakoś tą samotność w życiu trzeba sobie ułatwić ;) Carlsberg to jedyne chyba piwo, na które nie muszę podawać insuliny. Przykre to, bo jakbym musiała, to bym sie pięć razy zastanowiła przed wypiciem :P

Hmm... Co za pech, 198 mg% po 1h. A przydało by się jeszcze coś zjeść :/

Nic to, zobaczę co będzie dalej...


Pod lupą: fruktoza

Magia reklamy

Weszłam dziś przypadkowo na stronę jednego ze sklepów internetowych ze zdrową żywnością. Z pierwszej strony krzyczało do mnie hasło: "Fruktoza - bezpieczny cukier dla diabetyków". Po kliknięciu na produkt każdy może dowiedzieć się, że to produkt tak rewelacyjny, że lepszego po prostu nie ma. Że odchudza, poprawia samopoczucie, stabilizuje stężenie glukozy we krwi i dobrze wpływa na serce. Że może zmniejszać ryzyko chorób nowotworowych, próchnicy zębów, jest łagodna dla żołądka. Napisano, że zamieniając zwykły cukier stołowy na fruktozę możemy bezkarnie słodzić wszystko, co chcemy i nie przytyjemy z tego powodu, a tym samym nie nabawimy się otyłości i chorób z nią związanych: nadciśnienia, cukrzycy, miażdżycy. Sprytnie zapomniano tylko wspomnieć o jej rzeczywistej wartości energetycznej i udziale "cukru w cukrze". I o tym co się dzieje złego w naszym organizmie, kiedy zaczynamy sobie dosładzać życie fruktozą z torebki. Bo to w rzeczywistości tak pięknie nie wygląda. No ale przecież zwykły "Kowalski" stojący w kolejce po receptę na leki przeciwcukrzycowe o tym nie wie. Jego lekarz też pewnie nie, a jeśli gdzieś słyszał, to dawno zapomniał, bo zajęty jest przepisywaniem antybiotyku firmy "X" profilaktycznie wszystkim swoim pacjentom.

A fruktoza akurat w promocyjnej cenie!

I trochę teorii (prawdy, znaczy się)

Fruktoza ma niski indeks glikemiczny, nie wpływa bezpośrednio na stężenie glukozy we krwi po jej spożyciu, stąd robi furorę w żywności produkowanej specjalnie dla diabetyków. Kaloryczność fruktozy jest taka sama jak glukozy czy sacharozy i wynosi 400 kcal/100 g.

Jest ona zupełnie inaczej metabolizowana w naszym organizmie niż inne cukry proste. Wywołuje znacznie mniejszą odpowiedź glikemiczną, nie stymuluje produkcji i sekrecji insuliny przez trzustkę, a także leptyny - hormonu odpowiedzialnego za uczucie sytości. W watrobie fruktoza jest w znacznie wyższym stopniu przekształcana do mleczanu i znacznie bardziej nasila produkcję trójglicerydów, co może prowadzić do zaburzenia gospodarki lipidowej (hipertiglicerdemia). Brak istotnego wpływu na stężenie insuliny i leptyny u osób z cukrzycą typu 2 może niekorzystnie wpływać na mechanizmy regulujące spożycie energii (mechanizm głodu i sytości) oraz na rozwój otyłości i insulinooporności. Duży udział fruktozy w diecie i brak stymulacji produkcji insuliny może się bowiem wiązać z brakiem zależnego od insuliny hamowania lipolizy (rozkład tłuszczu) w komórkach tkanki tłuszczowej, prowadzić do wysokiego stężenia wolnych kwasów tłuszczowych we krwi, a przez to zwiększać opornośc na insulinę i pogarszać tolerancję glukozy. Osoby z nadwagą i otyłością są bardziej poddatne na taki efekt. Wykazano bezpośredni związek pomiędzy wysokim spożyciem fruktozy a rozwojem insulinooporności, hiperinsulinemii, nietolerancji glukozy, hipertriglicerydemii oraz nadciśnienia tętniczego.

A to przecież właśnie osoby otyłe i z zaburzeniami gospodarki węglowodanowej najczęściej sięgają po fruktozę i produkty nią słodzone...

Negatywny efekt spożycia fruktozy zaobserwowano w momencie, kiedy pokrywa ona 20% dziennego spożycia energii. Przy diecie 2000 kcal daje to 100 g fruktozy na dobę, ale już przy diecie odchudzającej, np. 1200 kcal to jest 60 g na dobę. A pamiętać należy, że fruktoza występuje naturalnie w miodzie (40 g/100 g), owocach suszonych (średnio 30 g/100 g) i owocach świeżych (3-8 g/100 g). Ponadto powszechnie stosuje się syrop fruktozowy jako dodatek do różnergo rodzaju żywności i napojów produkowanych przemysłowo.

Inna nazwa fruktozy to "cukier owocowy". Owocowy czyli naturalny. I zjadajmy go w takiej, a nie innej postaci. Bo jedząc fruktozę pod postacią samych owoców ciężko jest ją "przedawkować", a przy okazji dostarczymy sobie cennego błonnika, witamin i minerałów :)

Czytajmy etykietki i nie dajmy się reklamie :)

 

Pisząc ten tekst wspomagałam się źródłami:

M. Jarosz, B. Bułhak-Jachymczyk, Normy żywienia człowieka. Podstawy prewencji otyłości i chorób niezakaźnych, 2008, s. 155

E. Adamska, M. Górska, Indeks i ładunek glikemiczny diety w leczeniu cukrzycy. Diabetologia na co dzień 4 (13), 2008, s. 10-11


środa, 08 czerwca 2011
O tytule słów kilka

Hipo

A w zasadzie "hipo", to dla niewtajemniczonych skrót od słowa "hipoglikemia". Bo łatwiej i szybciej jest powidzieć czy napisać "mam hipo", niż "mam hipoglikemię", "mam niedocukrzenie", "mam niskie stężenie cukru we krwi" lub "spadł mi cukier" ;).

Hipogliemia jest to termin medyczny określający spadek stężenia glukozy (cukru) we krwi poniżej dolnego zakresu normy. Różne źródła różnie podają, ja przyjmuję za hipoglikemię stężenie poniżej 60 mg/dl.

Hipoglikemia po dłuższym spacerze udokumentowana na glukometrze

W większości przypadków hipoglikemii doświadczają osoby mające cukrzycę, zwłaszcza te, które przyjmują insulinę, gdyż lek ten jest hormonem obniżającym stężenie glukozy we krwi. Osobom zdrowym może się ona przytrafić podczas długotrwałego wysiłku fizycznego lub w czasie głodzenia. Wyróżniamy też hipoglikemię reaktywną, po spożyciu dużej ilości cukrów prostych (łatwoprzyswajalnych).

Głównymi przyczynami spadku stężenia cukru poniżej normy u osób z cukrzycą są: zbyt duża dawka insuliny, zbyt mały posiłek bądź ominięcie posiłku oraz intensywny wysiłek fizyczny. Hipoglikemii możemy się też łatwo nabawić podczas nieżytu żołądkowo-jelitowego, kiedy to nie jesteśmy w stanie przyjmować posiłków.

Potem

Dlaczego?

Bo teraz nie mam czasu.

Bo hipoglikemia jest stanem, który na jakiś czas wyłącza człowieka z aktywnego życia. Na jak długo, to zależy od tego jak bardzo obniżyło się stężenie glukozy we krwi lub jak szybko się ono obniżało. Czasem jest to kilka czy kilkanaście minut, a czasem (jeśli dojdzie do utraty przytomności) nawet wiele godzin upłynie zanim człowiek calkowicie dojdzie "do siebie".

Objawami, które mogą (ale nie muszą) wystąpić podczas hipoglikemii są:

  • osłabienie
  • niepokój, rozdrażnienie
  • drżenie rąk, nóg
  • przyspieszenie akcji serca
  • pocenie się
  • głód
  • dezorientacja, niemożność zebrania myśli
  • napad agresji
  • utrata świadomości
  • drgawki
  • utrata przytomności

Jak widać w trakcie wykonywania ważnych czynności hipoglikemia może nam znacznie popsuć życie. Ważne jest, aby wcześnie rozpoznać objawy i podjąć działania w celu szybkiego podniesienia stężenia glukozy we krwi. Czyli najnormalniej w świecie zjeść (lub wypić) cukier. Najlepiej czysty cukier (glukozę, dekstrozę, ostatecznie sacharozę czyli cukier z cukierniczki), słodzony napój, sok, cukierki lub żelki. Czekolada i inne słodycze z dużym udziałem tłuszczu w składzie nie są wskazane w takim momencie, gdyż tłuszcz spowalnia wchłanianie glukozy z przewodu pokarmowego, a nam zależy na czasie. Każdy cukrzyk bezwzględnie zawsze powinien mieć przy sobie "coś słodkiego". Na wypadek "hipo". Ważne też, by zjadał to rzeczywiście w razie potrzeby ;)

Sama cukrzyca w życiu nam nie przeszkadza za bardzo. Można się przyzwyczaić do zastrzyków, do częstego mierzenia cukru, do liczenia węglowodanów i kalorii w posiłkach. To sprawia nawet, że człowiek staje się bardziej zorganizowany i "poukładany". Często też bardziej odpowiedzialny. Ale do hipoglikemii przyzwyczaić się nie można, bo ona rozwala nam to całe poukładane życie. To taki cukrzycowy diabeł, który mówi: "to ja tu teraz rządzę!" Bo, o ile z chwilowo wysokim cukrem jesteśmy w stanie w miarę normalnie funkcjonować i bezpośrednio nie zagraża naszemu życiu, to z niskim (za niskim) już nie bardzo.

Ja osobiście nigdy nie doświadczyłam utraty świadomości czy przytomności z powodu hipoglikemii, ale wiele razy znacznie uprzykrzyła mi ona życie. Dlatego staram się unikać jej jak tylko mogę. Niestety czasem jest to kosztem z kolei zbyt wysokiego stężenia cukru. Niestety cukrzyk nie ma lekko w życiu. No ale kto dzisiaj ma? ;)

Miłego dnia!

 

1 ... 11