środa, 19 czerwca 2013
Ślub z pompą?

Czy z penami?ślub a cukrzyca

W zasadzie nie zastanawiałam się nad przejściem na peny, dopóki na majowej wizycie moja diabetolog nie zapytała mnie o to. Wtedy zaczęłam się zastanawiać czy rzeczywiście odpięcie pompy na czas ślubu i wesela nie byłoby wygodniejsze.

Sukienkę miałam tradycyjnie długą i szeroką, więc ukrycie pod nią pompy nie stanowiło najmniejszego problemu: za paskiem pończochy lub w specjalnie dla mnie doszytej kieszonce nieco poniżej talii. Początkowo tę ostatnią opcję odrzuciłam, bo po zawiązaniu sukienki pompa była niedostępna dla rąk. Mam wprawdzie pilota, ale jego funkcje są ograniczone, nie działa też, kiedy pompa wysyła jakiś komunikat (np. przypomnienie o zmierzeniu cukru, słaba bateria).

Nie chciałam przechodzić na peny całkowicie, bo po prostu byłoby to dla mnie niewygodne. Ostatecznie zdecydowałam, że pompa zostaje, ale do posiłków awaryjnie będę podawać insulinę penem. Została też kieszonka. Okazała się idealnym rozwiązaniem, zupełnie niewidoczna dla ciekawskich oczu :)

Okazało się też, że pen wcale nie był potrzebny, bo w zupełności wystarczył mi pilot.

Jeśli chodzi o glikemie, to już całkiem inna bajka. W takich chwilach się o tym nie myśli, aczkolwiek udało mi się kilka razy zmierzyć cukier. Całą "ceremonię" zaczęłam z cukrem powyżej 250 mg%. Potem było już tylko lepiej (nawet po torcie, ciastach i pierogach - tak tak, na moje życzenie jednym z dań gorących były tradycyjne pierogi ;)), aż do ok. 4:00, kiedy to cukier spadł za nisko (ok. 40 mg%). Potem spadał jeszcze kilka razy.

Pozostawienie pompy to była bardzo dobra decyzja :)

środa, 17 kwietnia 2013
Wiosennie, ale zimowo

Za oknem w końcu wiosna. Już nawet mój fikus Heniek adoptowany srogą zimą przestał liście zrzucać i chłonie słońce jak tylko może. Fikus Czesław na razie ma wszystko w poważaniu. Trudno, trzeba mu wybaczyć, wszakże całkiem niedawno został adoptowany z Biedronki. Być może przeżywa jeszcze traumę.

Traumę też ostatnio przeżywa mój glukometr. Wstyd się przyznać, ale dziś rano zaliczyłam około 200 mg/dl + ketony w ilości 0,6 mmol/l. Niby nic, ale dla mnie to sygnał, że winowajcą jest niedrożne wkłucie, a nie orzeszki zjedzone poprzedniego dnia wieczorem w ilości z lekka hurtowej. Po orzeszkach ketonów by nie było. Z tymi wkłuciami robi mi się coraz większy problem. Kieszeń nie pozwala na wymianę co 2-3 dni. Skóra jednak jakaś taka mało tolerancyjna mi się zrobiła, atopowa, przesuszona i swędząca. Ma to też odzwierciedlenie w tolerancji ciała obcego. Jednym słowem: kiszka.

Kiszka też jest z miejscami, bo ramiona (moje ulubione) odpadają z uwagi na zbliżający się ślub (suknia z długim rękawem w czerwcu jest ryzykowna ;)), brzuch wyeksploatowany, z pośladków i ud insulina średnio się wchłania. Masakra.

No ale dosyć o mnie, właśnie robię sos. Sos do spaghetti. Opcjonalnie bez spaghetti. Składniki mało wiosenne:

- 2 puszki krojonych pomidorów (po 400 g),

- 250 g mięsa mielonego z szynki wieprzowej,

- 2 łyżki oleju rzepakowego,

- 3 duże ząbki czosnku,

- sól, pieprz,

- zioła: bazylia, oregano, natka pietruszki,

- ewentualnie odrobina cukru lub środka słodzącego.

Czosnek kroimy na plasterki. Na patelni rozgrzewamy olej, smażymy czosnek kilka minut, dodajemy mięso i dalej smażymy często mieszając. Następnie dodajemy pomidory razem z zalewą i smażymy do czasu zgęstnienia sosu. Doprawiamy solą, pieprzem, ziołami.

Mało dietetycznie podajemy z makaronem i tartym serem. Bardziej dietetycznie z ugotowanymi na parze warzywami, np. fasolką szparagową, kalafiorem czy brokułami.

Smacznego!

Nie sfotografowałam, bo danie zbyt szybko zniknęło z talerzy...

piątek, 24 sierpnia 2012
Bułka z masłem.... Nie dla cukrzyka

...a dokładniej kukurydziana z dynią z serkiem wiejskim zamiast masła. Po 6-ciu godzinach od śniadania ...albo obiadu. Poprzedzona kawą. Tak wygląda:

zdjęcie z kategorii: prawdziwe

Wpis powinien być w kategorii: "Uwaga! Nie róbcie tego w domu!"

To dowód na to, że jeść trzeba regularnie co 3-4 godziny i dodatkowo bez bułek ;) Oraz nie rzucać się na kawę przed jedzeniem.

niedziela, 20 listopada 2011
Wysiłek fizyczny a cukrzyca

Wprawdzie już troszkę na ten temat pisałam niedawno, ale wczoraj się wyedu-cukrzycowałam trochę na ten temat na szkoleniu w Warszawie. Przyznam się szczerze, że kilka rzeczy było dla mnie nowością. A właściwie jedna. Że hipoglikemiom podczas wysiłku zapobiegamy modyfikując bazę w pompie, a bolusów na posiłki nie ruszamy. Ja zawsze radziłam sobie tak, że dawałam mniej insuliny na posiłki, a bazę zmieniałam "trochę". Czasem więcej niż trochę (do zera), ale byłam przekonana, że tak się robić nie powinno, że baza to świętość. A okazało się zupełnie odwrotnie...

Jak obniżenie bazy nie pomaga, to trzeba dojeść 1-2 łatwoprzyswajalne WW na każdą godzinę aktywności. 

Okazało się też, że błędem po moich górskich wędrówkach było podawanie zmniejszonej ilości insuliny na kolację w obawie przed hipoglikemią po dużym wysiłku. Cóż, jak widać, człowiek uczy się całe życie i wiedzy nigdy za dużo.

Z drugiej strony, każdy radzi sobie jak mu najwygodniej, niektórzy z powodu zbyt dużego bałaganu z jedzeniem biegają na czczo... codziennie... po 10 i więcej kilometrów ;)



środa, 16 listopada 2011
Światowy Dzień Cukrzycy w Warszawie

Światowy dzień Cukrzycy 2011

14 listopada 2011 roku miałam przyjemność uczestniczyć w obchodach Światowego Dnia Cukrzycy organizowanego przez PTD w Warszawie. Po powitaniu, słowie wstępnym L. Czupryniaka i wystąpieniu K. Strojka oraz projekcji filmu "Cukrzyca - 20 lat edukacji w Polsce" nastąpiło wręczenie nagród PTD Bene Mellitus (tu pozwolę sobie przytoczyć cytat ze strony Koalicji Na Rzecz Walki z Cukrzycą):

14 listopada w Warszawie prof. Leszek Czupryniak, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, wręczył nagrody "Bene Melitus" ks. Arkadiuszowi Nowakowi, pomysłodawcy "Koalicji na rzecz Walki z Cukrzycą", oraz Jerzemu Owsiakowi prezesowi Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (WOŚP) za działalność na rzecz cukrzycy w Polsce.
Nagroda dla ks. Nowaka została przyznana została za inicjatywy prowadzonego przez księdza Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, a także powołanie i działalność "Koalicji na rzecz Walki z Cukrzycą", dzięki której zwiększył się poziom świadomości społecznej na temat cukrzycy.

„Jestem od lat w swojej działalności społeczno-publicznej przekonany o tym, że wszelkie działania wspólne, szczególnie dotyczące troski o pewną grupę chorych, są o wiele lepsze i ważniejsze, niż działanie w pojedynkę „- powiedział ks. Arkadiusz Nowak odbierając nagrodę.

O działalności ks. Nowaka nie słyszałam, tak samo jak o działalności samej Koalicji. Gdzieśtam jakieś plakaty chyba wisiały, ale zbytnio nikt się nimi nie przejmował. O działalności Jurka Owsiaka zaś słyszeli chyba wszyscy. Jak zwykle zadziorny miał do powiedzenia kilka słów w tej kwestii. Aż musiałam je sobie zapisać (może niezbyt dokładnie, ale Pan Jerzy na pewno mi wybaczy):

Jerzy Owsiak

"Nikt nas nie zaprosił do Koalicji (...) nawet nie słyszałem o Koalicji (...), my robimy po prostu swoje (...). Kupiliśmy [kobietom ciężarnym z cukrzycą] 290 pomp [insulinowych], jak trzeba to kupimy 1290 pomp - społeczeństwo wyraziło na to zgodę. (...) ale nie zapominajcie o nas". Tak zwracał się do głów diabetologii w Polsce.

Formalizowanie różnych struktur tylko spiętrza problemy. Można być "sobą" i "robić swoje" i osiągać przy tym niewiarygodne rezultaty. Ale w końcu w którymś momencie można poczuć się w pewnym sensie wykluczonym. Czy Jurek Owsiak poczuł się wykluczony? Ja jego słowa odebrałam poniekąd jak "mam was gdzieś... nie chcecie współpracować, to ja wam pokażę, że jestem lepszy niż wy wszyscy razem wzięci".

Następnie był moderowany panel dyskusyjny "Chory z cukrzycą w pracy" dotyczący problemów związanych z aktywnością zawodową diabetyków. Trochę dziwna była ta dyskusja, taka "o niczym" i oderwana od rzeczywistości pomimo udziału w niej osoby chorej. Nic nie wniosła.

W następnym moderowanym panelu dyskusyjnym pogadali sobie przedstawiciele przemysłu farmaceutycznego.

W dalszej części były wykłady merytoryczne Członków Honorowych i Członków Zarządu Głównego PTD, podczas których mieliśmy możliwość zobaczenia fragmentów filmu o Fredericku Bantingu z komentarzami prof. Czupryniaka.

Potem dobre żarcie i do domu ;)

A jak się nieco ściemniło, to Pałac Kultury i Nauki uczcił swoim kolorem nasze święto:

PKiN na Światowy Dzień Cukrzycy

wtorek, 15 listopada 2011
Marsz Diabetyków z Przyjaciółmi 2011

W niedzielę 13 listopada z okazji Światowego Dnia Cukrzycy (czy też Walki z Cukrzycą, jak kto woli) w Krakowie odbył się po raz kolejny:

Marsz Diabetyków z Przyjaciółmi Kraków 2011

Wzięło w nim udział kilkaset osób. Był okazją do okazania mediom, co nam na wątrobie leży najbardziej:

Marsz Diabetyków z Przyjaciółmi Kraków 2011

A także do manifestu bardziej sprecyzowanych akcji:

Marsz Diabetyków z Przyjaciółmi Kraków 2011

Marsz Diabetyków z Przyjaciółmi Kraków 2011

Po Marszu (pętle wokół Rynku i bieganie w poszukiwaniu znajomych zdołały mnie nawet zmęczyć ;)) można było skorzystać z oferty stoisk, m.in. czasopisma Diabetyk, Accu-Chek'a, BM Medical i mojego ulubionego:

MojaCukrzyca.org

Dodatkowo na Małym Rynku każdy przechodzień mógł zmierzyć sobie poziom cukru we krwi, poziom tkanki tłuszczowej, skorzystać z porad dietetyka, lekarza diabetologa i uzyskać wszelkie niezbędne informacje dotyczące cukrzycy. Niestety, ku rozczarowaniu wszystkich, z powodu niskiej temperatury powietrza niektóre aparaty (do pomiaru hemoglobiny glikowanej, cholesterolu) nie chciały działać.

W międzyczasie uczestnikom czas umilały na scenie występy młodych artystów (diabetyków), koncert, konkursy...

Aura nie była jednak sprzyjająca, zwłaszcza organizatorom od rana "sterczącym" na Rynku i o godzinie 14:00 były już pustki.  A pomyśleć, że rok temu o tej samej porze porze pogoda była wspaniała, a przede wszystkim było bardzo ciepło...

13 listopada 2011 było w Krakowie naprawdę ziiiimno, ale i niebiesko:

Warto było Tam być w ten niezwykły przeddzień World Diabetes Day. Spotkać się z Przyjaciółmi. I nosić znaczek:

MojaCukrzyca.org

środa, 09 listopada 2011
Stop otępieniu!

Tak jak na wizytę u diabetologa, tak samo na wymianę lancetu w nakłuwaczu kiedyś przychodzi czas. U mnie z podobną częstotliwością jak wizyty u lekarza ;) Po tym jak wczoraj cztery razy się kłułam zanim poleciała krew, zdecydowałam, że może w końcu wymienię ostrze na nowe. Wzięłam więc lancet z pudełka, usunęłam stary, włożyłam nowy, zdjęłam zabezpieczenie i chciałam porównać wizualnie, czy stary rzeczywiście się stępił. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zamiast nowego ostrza zobaczyłam tępy "kołek".

Może ktoś wie jak tym się ukłuć?

tępy lancet

Ktoś w fabryce doznał otępienia i odwrotnie włożył "drucik"?

Dobre sobie... Jakbym nie popatrzyła, to dopiero miałabym zagwozdkę dlaczego krew z palca nie leci :D Do głowy by mi nie przyszło, że nowy lancet jest pozbawiony ostrza ;)

środa, 26 października 2011
Szkolenie Młodych Liderów PSD

Co to jest PSD? Wujek Google mówi, że Polskie Stowarzyszenie Dekarzy.

Cóż...

W ubiegły weekend w Dworze Chotynia w Sobolewie (koło Garwolina) odbyła się druga (i ostatnia) edycja szkolenia, w którym miałam przyjemność wziąć udział. Dwa dni nauki, wymiany doświadczeń "cukrzycowych", rozwiązywania problemów własnych i cudzych, wieczornych dyskusji przy lampce dobrego wina i czuję się jak nowo narodzona. Tego mi było trzeba.

To spotkanie, jak i poprzednie, uświadomiło mi jak wiele jest ludzi z cukrzycą, którzy pozbawieni są profesjonalnej opieki i pomocy, którzy sobie nie radzą ze swoją chorobą. Wiele też rozmawialiśmy na temat naszej, jako diabetyków, złej sytuacji ufundowanej przez polskich prawodawców. Mam nadzieję, że siły do działania mi już nie zabraknie po tym zastrzyku dobrej energii.

Dla wzmocnienia efektu szkolenia nawet certyfikaty dostaliśmy, w "srebrnej" ramce, wprost do powieszenia w gabinecie, którego nie mam:

Czy to oznacza, że już zawsze będę Młoda? :P

Bardziej treściwy opis zjawiska, ze zdjęciami, znajdziecie tutaj: Druga edycja Szkolenia Młodych Liderów PSD

Organizatorom ogromnie dziękuję!

 

poniedziałek, 08 sierpnia 2011
Literatura: "Praktyczne wskazówki w leczeniu cukrzycy u osób dorosłych za pomocą osobistej pompy insulinowej"

Kilka dni temu szukałam po księgarniach zupełnie innej pozycji, również trochę z  gatunku science-fiction, czyli "żywienie dzieci". Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu natknęłam się na tę oto niewielką książeczkę:

 

Zaciekawiła mnie, ponieważ do tej pory nie było na polskim rynku podobnej pozycji, a tym bardziej napisanej przez naszych rodowitych lekarzy.

Jest to zbiór najważniejszych informacji dotyczących leczenia pompą insulinową opisanych przystępnym językiem. Przyznam się szczerze, że kilka sugerowanych w książce rozwiązań problemów było dla mnie ("pompiarza" od 7 lat) nowością. Znalazłam tam też potwierdzenie moich teorii, z którymi nie wszyscy lekarze i "żywieniowcy", których spotkałam, się zgadzali.

Dla ciekawskich podaję spis treści:

  1. Ogólne zasady działania osobistej pompy insulinowej
  2. Rozpoczęcie terapii za pomocą osobistej pompy insulinowej
  3. Różnice w leczeniu osobistą pompą insulinową oraz wstrzykiwaczem typu pen
  4. Zestawy infuzyjne
  5. Wlew podstawowy insuliny, tak zwana baza
  6. Czasowa zmiana "bazy"/"baza" tymczasowa
  7. Bolus posiłkowy - wymiennik węglowodanowy, wymiennik białkowo-tłuszczowy, indeks glikemiczny
  8. Bolus korekcyjny
  9. Kalkulator bolusa
  10. System ciągłego monitorowania glikemii
  11. Aktywność fizyczna
  12. Podróże i zmiana strefy czasowej
  13. Ostre powikłania cukrzycy: hipoglikemia, cukrzycowa kwasica ketonowa
  14. Problemy techniczne w działaniu pompy insulinowej
  15. Zalecane piśmiennictwo

Jestem pewna, że wszystkie omawiane problemy były dyskutowane przez nas na Forum Moja Cukrzyca (www.forum.mojacukrzyca.org), ale tu wszystko jest skompaktowane w 56-stronicową broszurę formatu A-5 napisaną przez doświadczonych w jakimś tam stopniu lekarzy. Uważam, że warto ją mieć, zwłaszcza, jeśli ktoś zaczyna leczenie pompą insulinową lub potrzebuje odświeżenia swojej wiedzy w tym zakresie.


piątek, 24 czerwca 2011
Dieta dla cukrzyków

Zdaniem dietetyka:

Obecnie uważa się, że dieta osób chorych na cukrzycę nie powinna odbiegać od diety zalecanej dla wszystkich zdrowych ludzi. Niezależnie od występowania chorób współistniejących, osoby z cukrzycą mają przestrzegać tych samych zaleceń dietetycznych, co ludzie zdrowi.

Jednakże, z uwagi na to, że dieta jest kluczowym elementem wyrównania metabolicznego cukrzycy, chorzy powinni zwracać szczególną uwagę na to, co spożywają. Niekontrolowane odstępstwa od wyznaczonego planu żywieniowego mogą w istotny sposób pogorszyć stan zdrowia chorego.

Istnieją pewne reguły, których znajomość znacznie ułatwia osobom z cukrzycą zarówno właściwe kontrolowanie glikemii, jak również przestrzeganie zaleceń dietetycznych bez poczucia straty wynikającego z narzucenia sobie zbyt restrykcyjnej diety. Poznanie tych reguł i zasad racjonalnego żywienia w cukrzycy wymaga akceptacji oraz zaangażowania ze strony pacjenta.

Dlatego też elementem nierozerwalnie wiążącym się z optymalną kontrolą cukrzycy jest edukacja żywieniowa pacjenta. Znajomość podstaw żywienia jest niezbędna do prawidłowego planowania i przygotowywania zdrowych, pełnowartościowych posiłków. Edukacja taka powinna być prowadzona w wyspecjalizowanych ośrodkach diabetologicznych przez wykwalifikowanych edukatorów diabetologicznych bądź doświadczonych dietetyków. Personel medyczny powinien wyposażyć pacjenta z cukrzycą w niezbędne materiały edukacyjne oraz narzędzia przydatne do prawidłowego komponowania diety wkrótce po zdiagnozowaniu choroby.

Tylko rzetelna wiedza na temat zasad racjonalnej diety, produktów żywnościowych oraz znajomość własnej choroby pozwala na prawidłowe wyrównanie glikemii i tym samym zapobiega lub odwleka w czasie powstanie późnych powikłań cukrzycy.

opaska

Z punktu widzenia osoby z cukrzycą typu 1:

Wiedza o wartości odżywczej posiłków jest absolutnie niezbędna, aby dopasować odpowiednią dawkę insuliny. Bez znajomości składu tego, co mamy na talerzu, wyrównanie cukrzycy to takie "błądzenie w ciemnościach". Warunkiem jednak jest znajomość swojego zapotrzebowania na insulinę i wiemy ile musimy podać jednostek na 1 WW i 1 WBT. Sama dieta jednak nie wystarczy.

Cukrzyca często jednak jest chorobą nieprzewidywalną. Czasem skrupulatne wyliczenia zawartości węglowodanów, białka i tłuszczu w posiłkach nie przynoszą zadowalającego efektu, bo jest wiele innych czynników wpływających na stężenie glukozy we krwi. Jednakże baczna obserwacja własnego organizmu, częste pomiary glikemii, analizowanie wyników i wyciąganie wniosków na przyszłość pozawala, w pewnym zakresie, na wcześniejsze przewidzenie tego, co wydarzy się z naszym cukrem. Bo na nic nie zda się mierzenie poziomu cukru (tak, tak... profesor Szczygieł mawiał, że "poziom" to jest wody w Wiśle w Zawichoście, a we krwi mamy "stężenie") nawet pietnaście razy na dobę, jeśli codziennie powielamy te same błędy i nie wyciągamy z nich nauki na przyszłość.

Największą trudnością jest osiągnięcie dobrych wyników, kiedy do gry wchodzą szalejące hormony. Tu czasem jesteśmy bezsilni... Ale nie całkowicie bezradni. Kluczem do sukcesu jest szybkie opanowanie sytuacji i ...wysiłek fizyczny. Bez niego nie mamy szansy na dojście do porozumienia z cukrzycą. Ale i tu jest konieczność wyposażenia się w należytą wiedzę na temat tego jaki wpływ ma wzmożony wysiłek fizyczny na nasze stężenie glukozy, na działanie insuliny której używamy, jak modyfikować dawki i komponować posiłki.

Tylko nauka na sobie samym, uczenie się na własnych błędach, da nam jednoznaczne odpowiedzi na to jak mamy postępować ze swoją cukrzycą. Lekarze, dietetycy są po to, by wyposażyć nas w niezbędne narzędzia (głównie wiedzę) do pracy z własnym organizmem. Wyznaczają nam podstawę, na której później już sami musimy własną cukrzycę "uprawiać". Pod tym względem ich rola jest nieoceniona. Wyznaczają nam kierunki działań, a w chwilach niepowodzeń służą pomocą w poszukiwaniu nowych rozwiązań. Tak być przynajmniej powinno...




 
1 , 2