czwartek, 20 czerwca 2013
Sezon truskawkowy w pełni

Koniecznie z bitą śmietaną!

Bo dzień dziecka jakoś za szybko mi minął :)

Ciasto owsiano-orkiszowe z truskawkami

wtorek, 14 sierpnia 2012
Koszmarne noce... i dnie

Hipo goni hipo, a pomiędzy insulina nie działa... Przedwczoraj złorzeczyłam na wszystkie mądre głowy, które każą zmieniać wkłucia do pompy insulinowej co 3 dni. Po co mam zmieniać dobrze działające wkłucie? Nawet po 6 dniach? Zmiana wkłucia psuje cukry:

Jednak wczoraj wieczorem i w nocy była powtórka z rozrywki (ta pierwsza "górka" to po śniadaniu):

Zazwyczaj butelkę Frugo na hipo "zużywałam" w ciągu tygodnia (przeważnie połowę wyrzucałam, no bo ile czasu można otwartą nosić?) A od soboty poszły już 3 butelki plus, w akcie desperacji, krówki. Nie mam już żadnych objawów niedocukrzenia :/ Dziś w nocy nawet ignorowałam co trzeci alarm o hipoglikemii, bo nie chciało mi się podnosić głowy z poduszki...

Trzeba to jakoś umiejętnie wyprostować. Zobaczymy jak będzie dzisiaj...  Na razie śniadanie grzecznie się "czołga" ;)

 

A przy okazji znalazłam winowajcę wysokiego cukru po niektórych śniadaniach. Trochę to wbrew logice, ale potwierdzone za każdym razem, kiedy to jadłam. Jak jem inne śniadaniowe śmieci, nawet te z cukrem, to jest lepiej, albo bardzo dobrze. A jak jem to:

...cukier jest kosmiczny (jak wczoraj). Dziwne, bo ma ok. 15% błonnika i brak dodatku cukru. Może technologia produkcji aż tak wpływa na przyswajalność skrobi? Cóż, nie wszystko w przyrodzie da się wyjaśnić ;)

środa, 25 lipca 2012
Rodzinna środa

Ciasto z jabłkami na grahamowym spodzie

Szybko fotografuję ostatnie kawałki, bo znika w zbyt szybkim tempie :)

Myślałam, że niezbyt dojrzałe papierówki będą za kwaśne, ale jak zwykle to ciasto pozytywnie mnie zaskoczyło.

Przepis jest TUTAJ

Smacznego!

 

niedziela, 15 lipca 2012
Z dziennika diabetyka: wolno-pracująca niedziela

Chyba się jakoś sama ze sobą ostatnio nie mogę pozbierać. Do tego więcej pracy, więcej stresów, niesprzyjające warunki do pisania... Widzę ciekawe wyzwanie w ułożeniu jadłospisu, ale każdy nerw mojego ciała krzyczy: nie chce Ci się tego robić! I jak tu pracować? W bibliotece też się nie mogę skupić, bo to za duża przestrzeń, za dużo nowych rzeczy rozpraszających uwagę, ludzie obok... Już dawno stwierdziłam, że mam jakąś łagodną postać zespołu Aspergera :P

Ale to, że tu piszę, znaczy, że odzyskuję jakąś wiarę w litery ;)

Postanowiłam dojść (znowu!) do ładu z przelicznikami na posiłki i, o dziwo, pierwsza próba na śniadanie wyszła idealnie. Od wieku już chyba jadam na pierwszy posiłek niemalże dokładnie to samo: duży jogurt naturalny Zott'a z otrębami i pełnoziarnistymi płatkami, w sumie na 4, w porywach do 5 WW. Odkryłam, że bolus złożony na toto działa, a nawet jest potrzebny. Tylko, że cukry i tak różne... Kwadratowe i podłużne ;) Dawałam bolus przedłużony na oko, na niedługi czas (np. 1 j na 1 do 2 godzin). Wychodziło średnio. Dziś zaryzykowałam książkowe przeliczniki: tyle samo na WBT, co na WW, rozłożone w czasie na "ilość WBT +2". 

Zjadłam ww. jogurt (370 g, na szczęście cholerna promocja "50 g gratis" się już skończyła) z 17 g otrębów pszennych (tak mi się sypnęło, ale moje jelita już się chyba przyzwyczaiły do potężnych ilości otrąb) i 37 g (2,5 WW) płatków "Bran flakes" z Sante.

Czyli: miałam 4 WW (otręby pomijam w wyliczaniu WW) i jakieś 2 WBT, więc należało podać w sumie 6 j, w tym 2 rozłożone na 4 godziny. Ja podałam 5,5 j (bo 45 minut wcześniej podałam 1 j na cukier 106 mg/dl po przebudzeniu - nie pytajcie dlaczego, tak już mam :P). Wyszło więc 3,5 j w bolusie normalnym i, jak "przykazano", 2 j rozłożone na 4 godziny. Cukier 2 godziny po jedzeniu 137 mg/dl, a nieco ponad 3 godziny: 124 mg/dl :)

Czas na obiad :D


c.d. być może n.

środa, 14 marca 2012
Dzień dobry...

Od kilku dni nie mogę w nocy spać. Nudne to i jakoś tak gorąco... Serce łomocze jakby też chciało wyjść na spacer. Dziś w nocy chociaż moja bezsenność się na coś przydała: uratowałam Radka przed straszliwą śmiercią spowodowaną skurczem łydki. Biedak się bronił, ale zrobiłam swoje. Swoją drogą... jak można nie znać sposobu na rozluźnienie mięśnia łydki? Widocznie można. Tak samo jak można nie umieć odróżnić natki pietruszki od koperku...

O 7:25 miałam cukier 60 mg/dl - zatrzymałam pompę, bo ani w głowie mi było wstawanie i jedzenie. Chciałam zasnąć i obudzić się wieczorem. Nie miałam nic do zrobienia.

Po 1,5 godz. było 89 mg/dl

Potem, w okolicach 9:00 była kawa (0,5 j), a następnie duży jogurt z płatkami Bran Flakes i pestkami dyni (4 WW i 2 WBT - 5,0 j w bolusie normalnym i 0,5 j w przedłużonym na 3 h). 2h po śniadaniu 165 mg/dl. Sukces :D

Moja niechęć do życia stopniowo mijała.

Wiecie, że prawdopodobnie NFZ zafunduje mi nową pompę insulinową? Miło z jego strony :) Wywalczyłam :P

12:40 - 129 mg/dl

Pranie, sprzątanie, zakupy, gotowanie... do pełni szczęścia kury domowej tylko dziecka brakuje :P

14:30 - 95 mg/dl - dwie kromki chleba razowego z serkiem i sałatą (ok. 3,5 WW i 1,5 WBT - 4,0 j w bolusie normalnym).

I lampka czerwonego wytrawnego wina. Bo tak...

Na obiado-kolację robi się zapiekanka z kaszy gryczanej i twarogu (jak wyjdzie, to wrzucę przepis), do tego gotowane na parze brokuły i marchewka, może jeszcze surówkę z kapusty pekińskiej wyczaruję. Dziś mam wenę twórczą. I dzień dobroci dla... Babci.

Wczoraj byłam u mojego ulubionego Pana Doktora. Zlecił badania i za dwa tygodnie mam przyjść. I to nic, że równolegle zaczęłam chodzić do innego diabetologa... Niech im tam będzie, mnie od przybytku głowa nie zaboli :P



piątek, 24 lutego 2012
czwartek, 23 lutego 2012
Z dziennika diabetyka: czwartek

Na wstępie muszę zaznaczyć, że poprzednie wykresy z Dexcoma są trochę przekłamane, niezgodne ze stanem rzeczywistym znaczy się... był błąd i system oszukiwał.

Dziś o 6:50 mnie obudził alarmem, że cukier jest poniżej 55 mg/dl. I miał rację, na Contourze było 59 mg/dl. Czułam się całkiem normalnie, ale łyknęłam soku. Chyba muszę poranną bazę z powrotem obniżyć, bo to już któryś dzień niskich porannych lotów. Podniosłam ją do 0,7 j na dwie godziny przed wstaniem z łóżka i przez dwa tygodnie było dobrze...

Przed śniadaniem 133 mg/dl - 6,0 j w bolusie normalnym na 20 minut przed śniadaniem (5 WW +1 WBT - płatki Fitella Diet + lniane z mlekiem)

2 h po śniadaniu 231 :/ A taki sam przelicznik insulina/WW jak wczoraj... (wczoraj było coś około 100 mg/dl). U mnie to tak zawsze... Albo mleko, bo dawno nie "jadłam". Albo wkłucie, które właśnie wymieniam... Albo babcia, która mnie wkurzyła... Albo kosmici.

O 13:40 w drodze powrotnej z Biedronki :P pożarłam batona Corny z czekoladą: 3,2 WW - 3,3 j. Cukier przed: 98 mg/dl, po: 66 mg/dl (pomimo, że w międzyczasie cukier dobijał do 180 mg/dl. To chyba to nowe wkłucie... Wróciłam do standardowej bazy (0,25 j/h w ciągu dnia).

15:30 - 4,7 WW + 1,4 WBT (kanapki) - 4,5 j w bolusie normalnym po jedzeniu. Dwie godziny po było 95 mg/dl.

18:30 już 75 mg/dl - tu przyszedł czas na kolację: kotleciki mielone z szynki (presja brzydszej połowy... tzn. nie szynka, tylko mielone :P), pęczak i mix sałat z vinegretem: jakieś 3,5 WW i 3 WBT. Podałam po jedzeniu 3 j w bolusie normalnym i 1,5 j rozłożone na 4 godziny.

A to obrazek ilustrujący ostatnie 24 h mojego życia (tym razem prawdziwy):

Wykres 24-h na Dexcomie

Nie podoba mi się, wczoraj był dużo ładniejszy...  Ta duża góra to śniadanie, następne dwie mniejsze to batonik i kanapki. Kolacji i tego, co później może pokazywać nie będę ;) Jutro będzie lepiej :)

niedziela, 19 lutego 2012
Z dziennika diabetyka: jeszcze bardziej stresująca niedziela (CGM Dexcom)

Wyniki z Contour'a Linka:

8:17 - 94 mg/dl

8:43 - 109 mg/dl - 5,0 j

9:05 - 5 WW + 1,5 WBT (3 kromeczki razowego chleba z masłem, wędliną i odtłuszczonym serem żółtym, 1/3 czerwonej papryki)

9: 37 - 196 mg/dl

10:05 - 234 mg/dl

11:05 - 195 mg/dl - 0,5 j

12:05 - 173 mg/dl

13:05 - 163 mg/dl - 0,5 j

Ok. 13:45 ustawiłam bazę na 150% na 10 h (łącznie 0,35j/h)

14:05 - 130 mg/dl

14:35 - 128 mg/dl - 3,5 WW + 1,5 WBT (2 ziemniaczki, gotowany schab i góra surówki z białej kapusty) - 3,0 j w bolusie normalnym i 1,0 j w przedłużonym na 3,5 h

15:25 - 186 mg/dl

15:37 - 225 mg/dl - 1,0 j

16:38 - 241 mg/dl - 1,5 j

17:30 - 156 mg/dl

18:20 - 112 mg/dl

18:33 - to samo, co na śniadanie, w takiej samej ilości - 5,0 j w bolusie normalnym i 0,8 w złożonym na 3 h

18:49 - 92 mg/dl (zmierzyłam, bo Dexcom pokazał 55 i tendencję spadkową)

A to pokazywał Dexcom:

Wykres 12-h na Dexcomie

Przez te cukry ominął mnie jeden posiłek, więc pewnie coś jeszcze wciągnę dzisiaj ;)

A tu jeszcze kawałek z wczoraj, noc i kawałek dzisiaj:

Wykres 24-h na Dexcomie

sobota, 18 lutego 2012
Z dziennika diabetyka: stresująca sobota (CGM Dexcom)

Tak wygląda pierwsza doba z systemem Dexcom Seven Plus:

Wykres 24-h na Dexcomie

Generalnie... bez komentarza :/  Tak wygląda HbA1c = 6,4%. A w jednym miejscu to powinnam chyba nie żyć...

Skoro glukometry kłamią, to po co ich w ogóle używać?

 

poniedziałek, 13 lutego 2012
Z dziennika diabetyka: test bazy...

Właściwie zawsze byłam przeciwna tej metodzie sprawdzania czy dawka podstawowa insuliny jest właściwa. Bo głodzenie się nie jest fizjologiczne. Jest to dla organizmu stres. A wiadomo, że stres miesza w cukrach. Dłuższa przerwa w przyjmowaniu pokarmu powoduje insulinooporność. Obserwujemy to w godzinach porannych i okolicach śniadania.

No ale jak widać poddałam się. Trzeba spróbować wszystkiego.

Po wypróbowaniu dalej jestem przeciwna tej metodzie.

O 9:10 zjadłam śniadanie (4,5 WW i 1,5 WBT), podałam 5,2 j w bolusie prostym o 8:55. Glikemia wynosiła 74 mg/dl.

11:20 - 98 mg/dl

12: 20 - 110 mg/dl - tu, po 3 godzinach od posiłku rozpoczynamy "test", czyli nic nie jemy i mierzymy cukier co godzinę przez następne 4 - 5 godzin

13:20 - 93 mg/dl

14:30 - 108 mg/dl

tu się zaczął głód...

15: 20 - 131 mg/dl

...który musiałam zabić kawą. Do tego doszło zdenerwowanie i uczucie niepokoju. Nie piszcie, że kawa podnosi poziom cukru, bo ja ją piję ZAWSZE ;) Więc zmiany nie powinny być zauważalne. To była trzecia w ciągu dzisiejszego dnia.

16:20 - 145 mg/dl - tu stwierdziłam, że nie ma co przeciągać tego kolejną godzinę. Zjadłam obiad.

 

Można by z tego wyciągnąć wniosek, że baza jest ciut za mała. Przy dobrze dobranych dawkach nie powinno być wahań większych niż 30 mg/dl. Ale ja nie jestem do końca przekonana. Bo pojawił się stres... Trzeba by było rozpocząć "testowanie" od jakiejś 14:00 i sprawdzić czy rzeczywiście cukier mi rośnie w tych godzinach co dzisiaj. Pewnie nie :P Insulinooporność narasta po 6 godzinach niejedzenia... Dlatego dawkę bazową w nocy, między 4:00 a 8:00 mam 3 x większą niż w dzień.

I taka jest moja teoria :P

 

 
1 , 2 , 3 , 4